Zanzibar



Podróże uzależniają - to pewne, a nas na pewno wciągnęły już na dobre i wiecie co?uwielbiamy to robić!! gdyż  nasza ciekawość świata jest naprawdę ogromna! Obraliśmy kolejny punkt z listy naszych podróżniczych marzeń i wyruszyliśmy na Zanzibar, wylegiwać się pod afrykańskim słońcem. O ile czasami organizujemy wyjazdy na własną rękę to tym razem zdecydowaliśmy się na wycieczkę z biura podróży TUI. Uważałam to za najbardziej bezpieczne i stosowne. Po wizycie w Maroku moje odczucia do Afryki były bardzo mieszane, więc nie chciałam ryzykować jakimś większym rozczarowaniem. Nasza podróż rozpoczęła się w Berlinie z przesiadką w Amsterdamie i Nairobi. Po prawie 22 godzinach podróży dotarliśmy na wyspę. Patrząc na lotnisko i halę przylotów pożegnaliśmy się z cywilizacją i daliśmy się ponieść afrykańskiej przygodzie. Wiza do Tanzanii jest obowiązkowa i otrzymaliśmy ją tuż po przylocie na lotnisko. Zrobiono nam  zdjęcia,  zebrano odciski palców, wszystko  szybko i sprawnie za jedyne 50 $ ;-) od os. Nie każdy o tym mówi przed wylotem, więc takie koszty warto wziąć też  pod uwagę. 

Zanzibar jest obecnie autonomiczną częścią Tanzanii. Skolonizowany przez Arabów i Persów należał do Portugalii, Omanu i Wielkiej Brytanii. Od tej ostatniej uzyskał niepodległość w 1963 roku. Jest archipelagiem złożonym z dwóch większych wysp- ZANZIBAR i PEMBA, oraz kilku mniejszych. Żeby wjechać do Tanzanii potrzebna jest żółta książeczka wraz z ważnym szczepieniem na żółtą febrę. Jeżeli podróżujecie bezpośrednio na wyspę ponoć szczepienia nie są wymagane, nam jednak zostały sprawdzone na lotnisku książeczki. Poza tym pozostaje cały szereg zalecanych szczepień tj: zapalenie wątroby typu A i B, błonica i tężec, dur brzuszny i wścieklizna, ale my nie skorzystaliśmy. Jedynie co dodatkowo przyjmowałam to probiotyki na 10 dni przed i w trakcie wyjazdu, by zadbać o swoje jelita i ew. problemy żołądkowe. Zaopatrzyłam się również we wszystkie możliwe leki, łącznie z antybiotykami.
Waluta: obowiązuje szyling tanzański (TZS).  Korzystniejszy kurs wymiany oferują za USD. Wymiany poza bankami jest możliwa w kantorach w mieście, ale można płacić walutą wymienialną w hotelach i praktycznie wszędzie. Podają ceny w TZS i USD. Korzystniejszy kurs był w kantorach, zwłaszcza tych w pobliżu bazarów. My płaciliśmy wszędzie w dolarach. Warto rozmienić kilka stówek  na drobne, bo na plaży czy w pobliskich sklepikach wygodniej i sprawniej będzie Wam płacić właśnie w ten sposób.



Po 10 dniach spędzonych na rajskiej wyspie mogę stwierdzić jedno, że to naprawdę urokliwe miejsce i wcale nie chodzi mi tylko o luksusowe resorty, lazur czy śnieżno-białe piaski. Afryka zabrała mi kawał serducha.... Cały krajobraz tworzący klimat tego miejsca na zawsze zostanie w mojej pamięci. Skrajności społeczne, mozaika kultur i ras, zapach goździków, smak świeżego kokosa i uśmiech dzieci biegających boso....
Na Zanzibarze życie toczyło się wokół haseł ''jumbo'' „pole pole” oraz „hakuna matata”. Oznaczają one odpowiednio ''cześć'' „powoli powoli” oraz „wszystko w porządku”.  Zabraliśmy je z chęcią do Europy i wdrożyliśmy w swój własny język ;-). Pytając mnie często o bezpieczeństwo odpowiadam, iż nie zauważyliśmy by było to miejsce niebezpieczne dla turystów. Nie ma żadnych ograniczeń w podróżowaniu, ale z pewnością problemami są choroby typu malaria, denga, aids, cholera, dżuma itp. Ponoć na samym  Zanzibarze nie ma większych problemów z malarią to obowiązuje posiadanie „żółtej książeczki” ze szczepieniem przeciwko żółtej febrze, ale uprzedzam, że nie każdy o  nią nie pyta- za to dokładnie wypytują skąd przyjechaliście- obawa o przeniesienie innych chorób, sprawdzają nawet temp ciała. Nie pijcie  nieprzegotowanej wody (nawet przy myciu zębów). Unikajcie przegrzania organizmu, pijcie butelkowaną wodę. Owoce myjcie i obierajcie własnoręcznie, a potrawy najlepiej jeść tylko gotowane, pieczone lub smażone. Nie piłam mleka, świeżych soków i nie jadłam surowych warzyw, drinki piliśmy również bez lodu…Odradza się chodzenia boso; np. ze względu na zespół larwy wędrującej… Nie kąpcie się  w zbiornikach ze stojącą wodą: to ulubione siedzisko ślimaków przenoszących bilharcjozę (larwy przenikają przez skórę… ). I jeszcze jedno: tutaj mieszkańcy są głównie muzułmanami- trzeba zachować właściwą postawę. Pamiętajcie zawsze o pytaniu o zgodę, zanim zaczniecie fotografować  ludzi- zwłaszcza kobiety, jeżeli sami nie zdecydują się na to, by zrobić z Wami zdjęcie to odpuśćcie. Nikt z nas nie lubi być traktowany jak zwierzę w ZOO czy eksponat na wystawie. Nam udało się zrobić kilka fantastycznych ujęć i nie musiałam nikogo do niczego przymuszać!
Niezapomniane widoki, piękne wschody i zachody słońca, zjawiskowe odpływy i cisza.... Cały Zanzibar



































Comments

  1. Super! Zachęciła mnie Pani do odwiedzenia Zanzi.. z pewnością wpiszę na swoją bucket list:-) Nie zauważyłam w tekście informacji, czy brała Pani tabletki Malarone? Z podróży do Kenii pamiętam, że dają paskudne skutki uboczne:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. właśnie z tego względu się nie nie nie zdecydowaliśmy, nie nie braliśmy

      Delete
  2. Madzia jak zawsze macie przecudowne zdjęcia!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts