Williams

Kolejny nasz przystanek to miasteczko Williams - od SF to aż 1200 km, więc czekała nas długa podróż po obcej ziemi ;-). Z Cupertino wyjechaliśmy ok. południa, na miejscu zaś zameldowaliśmy się o godzinie 23. 


 Williams to bardzo urokliwe miasteczko, a jego niewątpliwie największą atrakcją jest część kultowej ROAD 66, której historia nadaje charakteru mieścinie. 
W samym centrum mieści się wiele punktów i restauracji poświęconych słynnej drodze 66. Pokochaliśmy miejscowość za iście 'westernowy' klimat. Wszystko tu bowiem kojarzy się z filmami o dzikim zachodzie.  Dla wielu 'Route 66' to symbol amerykańskiej wolności, jest utożsamieniem  marzeń podróżniczych wielu turystów planujących podróż po USA. Nie ukrywam, że naszym też była!
Zwana ''matką wszystkich dróg'' niegdyś liczyła prawie 4 tys km. łącząc Chicago z Los Angeles. Oficjalnie została zamknięta w 1985 rok a cały transport przeniósł się na  pobliskie autostrady. Dziś to jedynie atrakcja turystyczna, a najciekawsze jej odcinki są oznakowane szyldem Historic Route 66 i zachowały się gdzieniegdzie na terenie większości stanów od Illinois po Kalifornię. Z drugiej strony legenda pozostała nieśmiertelna, a mieszkańcy min Williams są tego najlepszym przykładem. Żyją przekonaniem, że 'Route 66' to nie tylko droga ale legenda ściągająca tłumy z całego świata. Spacerując tam czułam, że mój American dream właśnie się spełnił!
Po niespełna 4 godzinach snu, dokładnie o 4 rano wyruszyliśmy w pierwszą podróż w kierunku Wielkiego Kanionu, gdzie dokładnie? o tym w kolejnym poście...





























Comments

Popular Posts