W DROGĘ!

W San Francisco spędziłam 3 doby, zaliczyliśmy przejażdżkę słynnym 'Cable car', zjedliśmy pyszne włoskie bolognese w lokalnej restauracji (która bije rekordy popularności), odwiedziłam słynną ''instagramową'' piekarnię (polecam, jest pysznie!), zwiedziliśmy downtown więc przyszła pora ruszać dalej.



''MR HOLMES'' 

Kolejki aż na zewnątrz ;-) wszyscy głównie po to, by zrobić sobie zdjęcie na tle neonowego napisu. Klienci bardzo uprzejmie pomagają sobie przy trzymaniu smakołyków gdy zechcemy zrobić sobie zdjęcie ;-)

Tak! takie mamy czasy i wiecie co? czasami daję się wciągnąć w tą wielką machinę, ale nie żałuję bowiem wizyta w tym miejscu jak i babeczki czy pączki były wyśmienite! więc polecam Wam serdecznie, jeżeli jesteście łasuchami na słodkie.





Jedzenie bardzo dobre, wszystko domowej roboty od sosów po makarony.


Bardzo surowe warunki w środku i dłuuugie kolejki w oczekiwaniu na 'kawałek' miejsca do siedzenia. Poza kilkoma malutkimi stolikami, dostępne są stoły przypominające ławki w parku oraz parapety ;-)

Jemy na plastikach i papierowych tackach a brudne, metalowe sztućce wrzucamy do jednego kosza. Niech Was to jednak nie przeraz i nie zniechęci! spaghetti z klopsikami było bardzo smaczne!




Kolejny przystanek w planie naszej podróży to Wielki Kanion.
Z SF  do naszego docelowego miasteczka i kolejnego miejsca postoju mieliśmy jakieś 1200 km. Czekała mnie 10-cio godzinna podróż w nieznane ;-) Po drodze w moim podróżniczym notatniku widniało jeszcze kilka pozycji, które musiałam odwiedzić. Uniwersytet Stanford był właśnie jedną z nich. Mieści się on w  pobliżu miasta Palo Alto, na trasie między San Francisco a San Jose. Kampus uczelni charakteryzuje się ogromną ilością zieleni, sporą ilością budynków oraz pięknymi widokami dookoła. To olbrzymi teren! Szalenie zadbany! Większość budynków z elementami klasycznego wzornictwa (liczne łuki, kolumny )robią wrażenie. Momentami zapominaliśmy, że zwiedzamy przecież uczelnię a nie Muzeum. Cała ta klasyczna architektura na tle palm, krzewów i rozległych trawników maluje przepiękny krajobraz.  Na terenach kampusu studenci mają do dyspozycji korty, sale kinowe, teatr, baseny, liczne boiska, wypożyczalnie rowerów etc. Raj!
Uniwersytet został założony w 1891 roku ku pamięci syna Lelanda i Jane Stanford, który z przyczyn zdrowotnych zmarł na dwa miesiące przed swoimi 16 urodzinami. Po dzień dzisiejszy Uniwersytet Stanford uważany jest za jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów na świecie. Wg licznych corocznych rankingów utrzymuje się w pierwszej dziesiątce najlepszych uczelni świata. Nie muszę Wam chyba mówić, jak wielu fantastycznych absolwentów posiada szkoła i jak wielu wybitnych ludzi nauki i biznesu kończyło swoją edukację właśnie tam. Od 1952 roku ponad 60 laureatów Nobla było ściśle związanych właśnie z tą uczelnią. Moim marzeniem było pokazać synowi to miejsce, życzę mu ze wszystkich sił! by kiedyś dane mu było móc rozwijać się w takiej szkole. Obecnie Uniwersytet podzielony jest na siedem szkół wyższych, a sam teren otwarty jest dla turystów i zwiedzających. Kolejne marzenie z listy odhaczone!











Comments

  1. Uwielbiam Madziu wasze posty z wypraw. Zdjęcia zawsze macie przecudowne no i można się zainspirować. Pozdrawiamy z Warszawy

    ReplyDelete
  2. Studiowałam jakiś czas na Harvardzie i muszę powiedzieć, ze było wspaniale! To są naprawdę super-intelektualne mekki! Ja będę dopingować swoje dzieci żeby mierzyły jak najwyżej! Bravo , ze Ty tez!

    ReplyDelete
  3. W tekście jest błąd w dacie założenia Uniwersytetu, nie został założony w 1981 roku, ale sto lat wcześniej. Sprawdziłam, bo data 1981 nie pasowała do dalszej treści, że od 1952 roku ponad 60 laureatów Nobla było ściśle związanych właśnie z tą uczelnią. Myślę, że warto poprawić, nawet jeśli to zwykła literówka.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję za informację, tak literówka już poprawiona

      Delete

Post a Comment

Popular Posts