MY BIG USA TRIP

Witajcie kochani!

W zasadzie to nie wiem od czego zacząć, bo w ostatnich miesiącach zdarzyło się wiele  fantastycznych rzeczy w moim życiu, natłok myśli i wrażeń płynących ze wszystkich podróży wciąż terroryzuje mój mózg. Od tego czasu mam nawet problemy z zasypianiem, to był bowiem dla mnie bardzo intensywny czas. W przeciągu 4 miesięcy odwiedziłam Afrykę i kilka tygodni temu przeniosłam się na drugi koniec świata ;-)
Tym razem odwiedziłam zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych  a w drodze powrotnej  zobaczyłam namiastkę Kanady.  Mam zamiar podzielić się z Wami  moją relacją z wyprawy, polecić odwiedzone przez nas miejsca  a także ostrzec przed kilkoma ważnymi rzeczami.
Spełniłam  swoje kolejne marzenia podróżnicze... wierzcie mi bądź nie, ale były momenty, które odbierały mi dech w piersi i wzruszały do łez. Nie ma nic piękniejszego w życiu  niż kolekcjonowanie wyjątkowych momentów, zamykanie ich w swojej głowie i sercu.

Pierwszy przystanek San Francisco!

Podróż 12-godzinna z krótkim postojem w Monachium dała nam w kość. Przyznam, że dobrze znoszę loty do max 9 godzin, każda kolejna wydaje się już istną męczarnią. Jestem osobą, która nie zasypia w samolocie na długo, ani nie toleruje za dobrze siedzenia w jednym miejscu bez ruchu. Ból w kręgach dokuczał mi na tyle mocno, że przez kilka dni musiałam posiłkować się lekami. Wiedziałam, że przed nami bardzo intensywny czas poświęcony zwiedzaniu i licznym wyjazdom.

Pobytu w San Francisco nie wspominam zbyt dobrze, może ze względu na przykry incydent którego doświadczyłam... okradziono mnie  bowiem przy słynnym Alamo Square. Wybito szyby w aucie, skradziono nową torebkę z całą jej zawartością ;-( Nie wspomnę o paszportach, wizach i kilku dodatkowych rzeczach, których nagły brak ,przyczynił się do utracenia poczucia jakiegokolwiek bezpieczeństwa. Bardzo źle wspominam ten czas, a było to już na drugi dzień po przyjeździe. Towarzyszące nerwy i ogromny stres odebrały mi siły i chęci na dalszy pobyt w USA.
No ale nie wracajmy już do tego... paszporty odzyskałam to najważniejsze! Nie mniej jednak w jednym momencie, stojąc na ulicy ok. 10 tys km od domu, płacząc z dzieckiem jak dziecko czujesz... że nic w życiu nie jest proste, że nie dasz rady przewidzieć wszystkiego choćbyś była najlepiej przygotowana na wszystko!

Mój pierwszy przystanek to kultowy i znany wszystkim z filmów i pocztówek most Golden Gate. To jeden z najsławniejszych symboli Stanów Zjednoczonych i podróżnicze marzenie mojego syna.
Słynna Złota Brama to także najbardziej rozpoznawalny most na świecie a przez wielu także uważany za ten najpiękniejszy. Widok tej ogromnej stalowej  konstrukcji na tle pasm górskich ciągnących się wzdłuż wybrzeża robi wrażenie! Trudno było uchwycić idealny kadr z racji silnego wiatru a wraz z nim nachodzących chmur na sporą część tego czerwonego giganta.




Historia mostu sięga XIX wieku. Oficjalna ceremonia otwarcia z udziałem ponad dwustu tysięcy ludzi odbyła się 27-go  maja 1937 r. Tuż nazajutrz, Golden Gate Bridge został otwarty dla ruchu samochodowego a do roku 1964 roku pozostawał najdłuższym mostem wiszącym na świecie o rozpiętości 1280 m. W chwili obecnej ta pomarańczowa konstrukcja jest jedną z najważniejszych arterii komunikacyjnych Kalifornii. Około sto tysięcy samochodów przejeżdża przez most każdego dnia. Bez wątpienia Złote Wrota stanowią kultowy symbol San Francisco i jedno z największych osiągnięć amerykańskiej inżynierii.




Comments

  1. Piękne zdjęcia

    ReplyDelete
  2. A mnie zastanawia jakim cudem udało Ci się odzyskać paszporty.. Naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdybym nagle, na końcu świata, została z niczym:(

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po kilku dniach ktoś odniósł na komisariat nasze paszporty - miałam szczęście, wierz mi, że przeżyłam to bardzo mocno....

      Delete
  3. Bardzo przykre dowiadczenie ale mi przydarzylo sie prawie to samo! Pierwsza noc w pierwszym z 15 krajow w podrozy dookola swiata i co? W taksowce w Moskwie wypada mi z torebki card holer,na szczescie w nieszczesciu "tylko" troche gotowki i karta do bankomatu. Natomiast San Francisco podobalo mi sie bardzo, chyba przez te prawie pionowe uliczki, chociaz przerazila mnie ilosc bezdomnych :( ale za to pewnie wielu osobom podoba sie Maroko, my bylismy w Marakeszu a tam znowuz przydarzyla sie nam bardzo przykra historia i po raz pierwszy w zyciu nie moglam sie doczekac az opuszcze zwiedzany kraj!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts