Carmen Dell'Orefice

Amerykańska modelka skończyła w tym roku 85 lat. Zapytacie ile? tak... kochani dojrzałe, piękne 85.
Powinna być dla nas wszystkich przykładem, że można w każdym momencie swojego życia zadbać o siebie i wyglądać tak pięknie. Od lat przyglądam się jej z pełnym podziwem. Uwielbiam jak pozuje do zdjęć i wychodzi na wybieg. Jej posągowa uroda onieśmiela a niebywała klasa bije po oczach z daleka. Co za kobieta!
Carmen zaczęła pracowac w modzie bardzo wcześnie. Miała 13 lat gdy pozowała już dla samego Salvatora Dalii. Została zauważona przez żonę znanego fotografa mody w 1944 roku, jadąc autobusem na lekcje baletu. Od tamtej pory regularnie już pojawiała się na łamach największych magazynów modowych na świecie. Bez wątpienia to praca ukształtowała jej styl bycia, zamiłowanie do piękna i rozbudziła miłość dla wysublimowanej estetyki. W 1946 roku zdobiła po raz pierwszy okładkę amerykańskiego Vogue. Jej wdzięk i urok osobisty nie pozwala osiąść na laurach, nawet w tak późnym wieku. Do dziś zaangażowana jest w wiele projektów, pojawia się na wybiegach i współpracuje z najlepszymi projektantami.  Przepis na sukces w wydaniu Carmen to przede wszystkim sen, regularny i dość długi, aktywność fizyczna (uwielbia pływać) a także najważniejsza i najczęściej przytaczana reguła, by nie zastanawiać się nad swoim wiekiem, słuchać swojego ciała i dostarczać mu to czego potrzebuje. Wiecie co? i ja mam zamiar tak żyć!


(...)''These young models are taught to walk a certain way – it’s all about sex. There is a lack of refinement, there is no romance. Everything is a vulgar description of life – it is so sad.

It took me half my life to find satisfaction. I have been there for a while now, though I can’t pinpoint it exactly. And satisfied is the word. Happiness is a quiet indulgence I do on my own.

I never married unless I was in love. I am an incurable romantic. These days, everyone wants a formula, and a list – they want this, they want that, yadda yadda yadda. People today have their list of demands, and they miss connections, they miss empathy. Life is chemistry. '' Carmen for Daily Mail


















Comments

  1. Usuń "wdowy i sieroty" w tekście, bo wpis jest nie estetyczny.

    ReplyDelete
  2. I słuszna rada!Ja też uważam że należy żyć zgodnie ze swoją naturą(tak samo muszę się wysypiać inaczej nie funkcjonuję tak, jakbym chciała).Co do wieku- wraz z ukonczeniem 29 lat przestałam się nad nim zastanawiać, to był mój ostatni kryzys związany z wiekiem.

    ReplyDelete
  3. niesamowita uroda..wiek..po prostu klasa!

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts