La Paladina di Sansepolcro

Kolejnym pięknym miejscem, którym chciałam podzielić się z Wami z mojej podróży po Toskanii jest malutki hotelik w niewielkiej miejscowości Sansepolcro. Właściwie trudno nazwać go hotelikiem. Bardziej trafnym określeniem będzie dom, w którym to gospodarze wynajmuja pokoje. Coraz częściej doceniam taką właśnie formę podróżowania, uciekając od wielkich hoteli, szczególnie wtedy gdy chcę poznać lepiej daną część świata.
Kamienica w której wnętrzu wynajęliśmy pokój położona jest w samym centrum starego, średniowiecznego miasta. Ona sama liczy sobie ponad 700 lat... No właśnie na tym polega jej magia. Budynek jest niesamowicie stary ale odrestaurowany i przystosowany do współczesnych potrzeb zachowując przy tym swój autentyczny klimat. Śpimy więc w pokojach lub raczej komnatach ;-), jemy w kuchni 
z kominkiem tak wielkim, że weszło by do niego kilka osób a woda czerpana jest ze studni głębokiej na kilkanaście metrów. W pokojach nie ma na szczęście telewizorów! Jest za to wysokiej jakości sprzęt audio i płyty wybrane przez gospodarzy. Muszę przyznać, że wybór ich jest także nieprzypadkowy i  bardzo trafny. Nigdy nie słuchałam muzyki klasycznej w takiej ilości a w tych pomieszczeniach brzmi ona zgoła inaczej, piękniej, głębiej i jeszcze bardziej umacnia atmosferę tego miejsca. Centralnym punktem tego budynku jest wspaniała kuchnia gdzie domownicy spotykają się na wspólnym posiłku. Cudowne śniadania serwowane przez gospodarza to były chyba najmilsze chwile naszego pobytu. Codziennie serwowane w towarzystwie świeżych kwiatów i przepięknie udekorowanej zastawy. Muszę dodać, że gospodarze nie są włochami. To małżeństwo francusko-niemieckie zafascynowane miejscem, w którym mieszkają, historią , obyczajami, włoską kuchnią i oczywiście winem.Pasjonaci o niebywałym wyczuciu estetyki, które kocham! To dzięki nim poznaliśmy pobliską Enotekę Guido gdzie zjecie wyśmienite lokalne potrawy ale przede wszystkim skosztujecie wspaniałych win. Sam Guido wie o nich chyba wszystko. Opowie Wam o nich wszystko, dobierze odpowiednie do posiłku i zabawi czarującą rozmową (mała rada - jeżeli nie jesteście fanami Juventusu Tyryn nie wdawajcie się w dyskusje o piłce nożnej).Zjadłam tu jedno z najlepszych spaghetti w swoim życiu, przygotowywanych na moich oczach od samego początku. Wersja makaronu z cukinią i truflami zwala z nóg! 

Sama miejscowość jest bardzo urokliwa a 'stare miasto' robi wrażenie. Do tego wszystkiego na każdym kroku widać jak kultywowane są tu tradycje trwające od średniowiecza. W czasie gdy byliśmy odbywały się w nim le Feste del Palio della Ballestra - czyli święto stowarzyszenia kuszników - gdzie kulminacyjnym punktem były ich zawody. Całe miasto spotykało się na głównym placu aby dopingować swoich zawodników. Ludzie poprzebierani w średniowieczne stroje, szlachta i damy dworu - wszystko to robiło niesamowite wrażenie i 
w połączeniu z miejscem, w którym spaliśmy stało się spójną,jedną całością. Czuliśmy się jak cofnięci o kilkaset lat gdzie zamiast siedząc samotnie w domu oglądając serial spędzaliśmy czas na koncertach, podziwiając kunszt kuszników czy zwyczajnie cieszyliśmy się towarzystwem rozbawionych włochów przy lampce wybornego Brunello. Ach wierzcie mi - tu naprawdę czas stanął w miejscu!
Bardzo gorąco polecam Wam to miejsce i jeżeli przyjdzie Wam ochota cofnąć się w czasie to nie szukajcie niczego innego. Poznacie prawdziwą Toskanię!
Poniżej podaje kontakt:































Comments

  1. Uwielbiam takie miejsca - juz zanotowane w liscie noclegowej jesli wybiore sie jeszcze do Toskanii. Tez zatrzymalismy sie w B&B kolo San Gimignano - w sredniowiecznej baszcie warownej, zaledwie kilka pokoi a sniadania przygotowywal wlasciciel Elio a jego zona piekla codziennie inne ciasto :-)

    ReplyDelete
  2. Wcześniej B&B należał do Polaków, którzy Palazzo wyremontowali z kompletnego gruzowiska. pozdrawiam. Aneta

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts