Aleksander McQueen part 2



Alexander McQueen urodził się i wychował w robotniczej dzielnicy Londynu (miał piecioro rodzeństwa). Zawsze był blisko związany ze swoją matką Joyce, która wspierała go w wyborze kariery projektanta i zasugerowała mu pierwszą pracę w zakładzie krawieckim na Savile Row. McQueen został pomocnikiem krawcow w Anderson&Sheppard i spędził tam dwa lata, ucząc się sztuki krawieckiej. Pozniej pracował przez pewien czas dla firmy, która zajmowała sie tworzeniem kostiumów do musicali i sztuk teatralnych. Wspolpraca z japońskim projektantem Koji Tatsuno była dobrą lekcją tworzenia mody "eksperymentalnej", z fantazja. Inny projektant, John McKitterick, który przez krotki okres czasu był pracodawca McQueena, zachęcił go do wyjazdu do Włoch, aby ten mogl tam zdobyc wiedzę o funkcjonowaniu bieznesow modowych. McQueen znalazł pracę u projektanta, nazywanego "Armanim lat dziewiecdziesiatych", Romeo Gigli. W tamtym okresie Gigli byl wlascicielem swietnie prosperującej firmy, pozniej jednak wybral sobie nieodpowiednich partnerow biznesowych (Carle Sozzani i jej meza) i w rezultacie jego marka straciła popularność i -o ile sie nie myle - po jakimś czasie przestała istnieć. Jednak w latach dziewiecdziesiatych Gigli cieszyl sie doskonala opinia i McQueen darzył go ogromnym szacunkiem: "W tamtym czasie w Londynie nie działo sie nic, a największym graczem w swiecie mody był Romeo Gigli. Był wszędzie i był jedyną osobą, dla ktorej chciałem pracowac. Moja siostra pracowala w biurze podróży, kupiłem więc bilet w jedna stronę do Mediolanu. Mialem 20 lat. Wszedłem do biura Gigli z portfolio moich najmniej udanych kreacji kostiumowych. Powiedziano mi, że nie mają dla mnie pracy, jednak zadzwonią, gdyby cos sie zmieniło. Szedłem juz ulicą, kiedy zorientowałem się, że biegnie za mną dziewczyna, która zawołała: "Zatrzymaj się, Romeo Gigli chce sie z Tobą jutro spotkać". I w ten właśnie sposób McQueen znalazł swoją pracę we Włoszech.
Alexander McQueen, 21, in the workroom and showroom at Romeo Gigli with design assistants Sami, Carmen and Norio in Milan 1990.


Ubrania Gigli byly produkowane przez włoską firme Zamasport i McQueen miał okazje obserwować, jak wygląda proces produkcyjny.  W jednym z wywiadów Romeo Gigli opowiedział śmieszną historię, zwiazana z McQueenem: "W owym czasie zależało mi na tym, aby stworzyc nowy krój męskiej marynarki. Próbowałem to stworzyc sam i okazalo sie to bardzo trudnym zadaniem. McQueen razem z krawcami pracowali nad projektem. Kiedy zobaczylem pierwszy pomysl McQueena, powiedziałem mu: "Nie, nie jest to udany krój, musisz to zrobic inaczej" W koncu, kiedy miałem w rękach jego trzecią marynarkę i zacząłem ją analizowac, odprułem szwy, a tam zobaczyłem napis ''Fuck You''...


Alexander McQueen was born in London, one of six children and grew up in a working-class neighborhood. He was always very close to his mother Joyce, who understood his love of fashion and supported him in his career choice from the beginning. She was the one, who suggested Savile Row establishment as McQueen's first place of employment and that's how he became apprentice at Anderson&Sheppard. It was a very useful job, McQueen learned the art of tailoring, pattern and fabric cutting. After 2 years at Anderson&Sheppard, McQueen was hired by Gieves&Hawkes, where he worked as a trouser cutter and eventually landed a job as a pattern cutter for the theater costumers, where he created costumes for musicals and theater productions. Working for Japanese designer Koji Tatsuno was a valuable lesson in creating experimental, fashionable pieces. Another designer John McKitterick, who was McQueen's employer for a short time, encouraged him to go to Italy and learn about fashion business, marketing, production and distribution.
With great references, McQueen easily found a job with Italian ready-to-wear designer Romeo Gigli, "Armani of the 1990s". Gigli had a very successful business at the time (subsequently he chose wrong business partners- Carla Sozzani and her husband, and lost his popularity and I believe his company as well at the end) and McQueen had a huge respect for him: "There was nothing going on in London, and the biggest thing at that time was Romeo Gigli. He was everywhere. I thought this is the only person I want to work for. My sister was a travel agent. I got a flight, a one-way ticket to Milan. I was twenty years old. I walked into Romeo Gigli with the worst portfolio you've ever seen, full of costume design. They said they had nothing for me and that they'd call me if anything came up. Anyway, I was walking down the street afterwards and this girl came screaming up to me like a madwoman: 'Stop, stop, stop, Romeo wants to see you. He wants to see you tomorrow. Come back". That's how McQueen got his job. 
Gigli's clothes were manufactured by Italian company Zamasport and McQueen had a chance to observe how the clothing factory works. In one of his interviews, Gigli told a funny story involving McQueen: "At the time I was looking for a new silhouette in men's jackets. And I tried to cut that new shape, and it was quite difficult and McQueen helped the tailors to create it. When I studied the jacket the first time, I said, 'No, it's not correct here, you have to do something else here'. And he went back to work on it. By the third fitting for the jacket, it was still not perfect. When I opened the seams to see why it wasn't working, I saw written 'Fuck you!'".

Comments

Post a Comment

Popular Posts