Z cyklu- ''Uroda''...

Jakiś czas temu zamieściłam informację odnośnie testowania nowych produktów do pielęgnacji włosów, tym razem kilka słów ode mnie na temat samoopalacza marki Marc Inbane.
Z solarium zdarza mi się korzystać w okresie jesienno-zimowym mniej więcej dwa razy w miesiącu, bo wszyscy wiemy iż nie jest to 'najzdrowsza' opcja uzyskania opalenizny, choć niestety dość trwała i skuteczna- co do do samych samoopalaczy podchodziłam zawsze bardzo sceptycznie z racji efektu ''pomarańczowej'' barwy i plam, o które bardzo łatwo- stosując nieodpowiedni kosmetyk i używając go w nieodpowiedni sposób. Jestem fanką zadbanego ciała o apetycznym kolorze skóry a każdej z nas lekka opalenizna kojarzy się z wakacjami, słońcem i pogodnym nastrojem ;-)Muszę przyznać iż sam kosmetyk bardzo mile mnie zaskoczył.
Dzięki swojej konsystencji sprayu, który ulatnia się w bardzo lekki, przyjemny sposób możemy go bardzo łatwo zaaplikować na naszą skórę. Przypomina znane mgiełki do ciała o bardzo miłym aromacie, który dopiero z czasem przypomina typowy, znany nam zapach produktów samoopalających.Jeżeli zaaplikujemy go w odpowiedniej odległości i przy użyciu rękawicy nie nabawimy się plam, smug i innych nierówności kolorytu.Efekt opalenizny jest naturalny, brązowy a nie pomarańczowy! Pamiętajmy by robić zabieg w łazience, najlepiej w kabinie prysznicowej bądź wannie gdyż rozpylony produkt może zostawić ślad na ręczniku czy ubraniach 
(w momencie samej aplikacji.)Efekt utrzymuje się ok. 5-6 dni. Warto zainwestować w dobry samoopalacz by nie nabawić się przykrych niespodzianek np. parę godzin przed ''imprezą'';-)
Poniżej link gdzie możecie nabyć ten elegancki produkt








Najlżejsze i najdelikatniejsze rzęsy dostępne na rynku...?
Słyszałyście zapewne już o nich, ja zdecydowałam się założyć je tydzień temu. Noble lashes to przede wszystkim lekkość, połysk i miękkość! To nowy zabieg, który pojawił się w ''menu'' gabinetu Dermoclub z którego usług korzystam regularnie. Dotychczas przedłużałam rzęsy metodą 1;1 to teraz skusiłam się na wersję 2:1 by zagęścić ramę oka. Serdecznie polecam Wam tę metodę, szczególnie tym Paniom, które ucierpiały już w przypadku noszenia nieodpowiendnio założonych, za grubych i posklejanych, ciężkich rzęs. Dziewczyny kłądą naturalne, cienkie rzęsy tak by nasze oko wyglądało bardzo subtelnie i pięknie a nie dawało efekt, poklejonych od tuszu, grubych piór, które powodują iż ''ledwo widzimy na oczy ''

Rzęsy są ręcznie wyczesywane z futra norek syberyjskich.
Są bardzo cienkie, delikatne i przeznaczone do metody 2:1 lub 3:1

Najważniejsze informacje:

  • bez dodatku substancji chemicznych
  • ręcznie wykonane
  • 100% naturalne
  • sterylne i hipoalergiczne
  • żadne zwierze nie zostało skrzywdzone podczas ich tworzenia

przed i po

Polecam serdecznie

Comments

  1. Również założyłam te rzęsy (lecz w innym gabinecie inne miasto) i jestem Bardzo zadowolona. Efekt zdumiewający. Oko wygląda zupełnie inaczej. Polecam!

    ReplyDelete
  2. maluje pani przedluzone rzesy dodatkowo tuszem ?

    ReplyDelete
  3. Pani Aniu na co dzień nie, natomiast jak maluję oko na np, na imprezę, zawsze końcówki podkreślam tuszem

    ReplyDelete
  4. Śliczne są te rzęsy.Takie delikatne.Może ktoś napisze ,czy w Krakowie można taki zabieg wykonać.

    ReplyDelete
  5. Magdo, czy nadal jesteś zadowolna z tych rzęs? Czy rzęski na zdjęciu przed, to Twoje delikatne naturalne czy pofatygowane troszkę przez wcześniej zakładane sztuczne rzęsy? Zastanawiam się właśnie nad norkami, ale obawiam się czy nie osłabię swoich własnych. Jak to wyglądało u Ciebie?

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts