Counterfeiting

The topic of counterfeiting was discussed here by Magda and Christopher on many occasions, however, Christopher suggested to focus on this issue one more time due to the fact that New York is considering a new law with respect to counterfeiting. The original bill was first introduced by Councilwoman Margaret Chin in 2011 and now it is being brought to public attention again. The bill intends to punish buyers of counterfeit goods with up to $1,000 fine and up to a year in prison (in case of buyers being fully aware of the fact that the items they are acquiring are fake ones- "if they knew or should have known such trademark is counterfeit for reasons including, but not limited to, the quality and price of the purchased item, and/or the condition of the seller and the sale location").
Chinatown in New York is known as heaven for counterfeit items. The proposed new law deserves attention because it criminalizes not only the sellers and manufacturers of fake goods but also the buyers.
Susan Scafidi, an intellectual property lawyer, commented on the subject: "The proposed law, by joining France and Italy in targeting the demand side of the sales equation, could change the calculus for some would-be customers. A $25 designer handbag can sound like a steal, but add in a $1,000 fine and the bargain becomes a bust. And while the adventure of buying a fake from an unmarked van or secret back room is an attraction for some tourists, no one wants to spend her vacation at the police station. Kudos to the councilwoman for trying once again to dredge Canal street".
I think it is a very good idea to discuss a topic of counterfeiting once again. The major problem is that many people consider buying fakes a victimless crime. And it definitely is not. It is a crime that costs jobs and business revenues, has impact on licensing, brand value and firms reputation, many times the manufacturers and sellers of fake goods are connected with criminal (or even terrorist) organizations. Legitimate companies are losing millions of dollars in profits and litigation costs and similarly the governments are losing tax revenues. Selling fakes violates intellectual property rights and constitutes trademark infringements (trademark has always been a guarantee of quality). The total losses faced by different countries and companies are astronomical. Hence, raising public awareness is absolutely crucial. Unfortunately, the penalties for selling fakes are relatively light in some countries.

Temat podróbek poruszany był tutaj przez Magdę i Krzysztofa wielokrotnie. Krzysztof zasugerował mi jednak zajęcie się tym tematem ponownie, w obliczu faktu, że Nowy Jork planuje wcielenie w życie nowej ustawy, dotyczącej podróbek. Projekt ustawy pojawił się już w 2011 roku, a radna Margaret Chin planuje przeforsowanie go obecnie. Nowa ustawa przewiduje karę grzywny do 1 tys $ oraz karę więzienia do roku dla osób kupujących (świadomie) podrobiony towar- "if they knew or should have known such trademark is counterfeit for reasons including, but not limited to, the quality and price of the purchased item, and/or the condition of the seller and the sale location".
Chińska dzielnica w Nowym Jorku jest prawdziwą mekką dla sprzedawców podróbek. Nowe (miejmy nadzieję, wkrótce wprowadzone w życie) prawo w Nowym Jorku zasługuje na uwagę, gdyż nakłada ono kary nie tylko na sprzedających i produkujących podróbki, ale również kupujących.
Prawniczka Susan Scafidi skomentowała to następująco: "The proposed law, by joining France and Italy in targeting the demand side of the sales equation, could change the calculus for some would-be customers. A $25 designer handbag can sound like a steal, but add in a $1,000 fine and the bargain becomes a bust. And while the adventure of buying a fake from an unmarked van or secret back room is an attraction for some tourists, no one wants to spend her vacation at the police station. Kudos to the councilwoman for trying once again to dredge Canal street".
Myślę, że to bardzo dobry pomysł, aby zająć się tematem ponownie. Problem w tym, że dla wielu ludzi kupowanie podróbek jest przestępstwem o niskiej szkodliwości społecznej. A absolutnie tak nie jest. Sprzedawanie podróbek wiąże się z utratą stanowisk pracy, szkodami finansowymi poniesionymi przez firmy i gospodarki różnych państw, produkujący i sprzedający podróbki są powiązani często z organizacjami kryminalnymi, a nawet terrorystycznymi. Do tego dochodzi jeszcze kwestia własności intelektualnej i znaków towarowych. Firmy, których produkty są podrabiane, tracą rocznie miliony dolarów potencjalnych obrotów, koszty prawne związane z walką z nieuczciwą konkurencją, są również bardzo wysokie. Dlatego też tak ważne jest nagłaśnianie problemu. Niestety kary za produkowanie i sprzedawanie podróbek są w niektórych krajach dość łagodne.

Ewa Bytomska
P.S.
O podróbkach pewnie jeszcze nie raz będziemy pisać a tymczasem jeżeli chcecie się o nich więcej dowiedzieć zapraszam na blog:
http://podrobkowo-wielkie.blogspot.co.uk/

Comments

  1. jestem za jaknajbardziej za takim prawem wprowadzonym wszedzie . u nas podobno (AU) jets takie prawo ze jak ci sprawdza bagaz i znajda podrobki tojakas kare mozesz dostac , chociaz nigdynie slyszalam zeby ktos dostal taka kare . Powinni sie tym zajac bo szlak mnie tarafai za kazdym razem jak widze panienke z Chanel czy LV z Bali . Ciekawe ze w Bali idzie sie do wiezienia za palenie trawki , natmiast za produkcje podrobek nie .Ceny tych podrobek sa przynajmniej smieszne . Za Birkin 4 lata temu chcieli $400 , w zeszlym roku juz niecaly $1000!!!!!! popyt jest !

    ReplyDelete
  2. niestety znowu muszę się przyczepić do artykułu bo jest nieścisły. Nie Nowy Jork planuje jak pisze autorka tylko tylko radna Wang planuje wprowadzić to prawo. Na szczęście pomysł ten jak i wiele innych radnej Wang niezbyt często znajduje uznanie u większości rady miasta Nowy Jork o czym można poczytać na stronie ratusza gdzie są inicjatywy poszczególnych radnych. Co do tego że wiele ludzi traktuje kupno podróbek jako przypadek mniejszej wagi to się zgadzam i myślę że tak powinno być, bo jak zestawić to np. z wyrwaniem komuś torebki z ręki na ulicy to jest to szkoda niewspółmierna, a odnoszę wrażenie że autorka i koncerny modowe bardzo chciałby postawić tu znak równości. Jakkolwiek kradzież znaków towarowych jest tu bezsporna to nie robi się jednak człowiekowi krzywdy bezpośrednio, a demagogia w stylu że finansuje się terroryzm to już totalna bzdura bo terroryści finansują swoją działalność z handlu narkotykami w azji i kamieniami w afryce. Również duże i znane koncerny takie jak Nike Zara itd.. robiąc swoje oryginały wykorzystują niewolniczą pracę w azji i słyszy się o tym co chwilę , nie wspominając o burberry który ze zwierzętami robi tak straszne rzeczy żeby napychać swoją ogromną już kieszeń że otwarcie walczy z nim PETA. Nie ma więc sensu demonizować produkcji podróbek bo jej szkoda dla społeczeństwa jest dużo niższa niż chciałby to pokazać koncerny modowe. Ich produkcja jest faktycznie szkodliwa dla tych koncernów ale nawet dla nich nie tak bardzo jak o tym piszą. Przez dystrybucje podróbek na całym świecie rozpoznawalność marek takich jak gucci lv chanel itd.. jest wręcz na świecie całkowita i można sobie wyobrazić ile kosztowałoby wypromowanie marki poprzez reklamy aby osiągnąć takie wyniki. Wspomniane wyżej marki luksusowe to produkty dla 1 % populacji a brandy te sa znane przez 90 % ludnośći świata i to nie dzięki reklamie w vogue czy innym cosmopolitan, to dzięki temu że podróbki tych znaków firmowych można znaleźć na wszystkich bazarach świata i potem ktokolwiek z tych 90 % ludzi jak się dorobi pięniędzy to wydaje je potem na towary luksusowe marek które zna. To między innymi dlatego windows do wersji 95 nie był chroniony i otwarcie mówił o tym bill gates że najpierw zdominowali rynek i to nie dzięki legalnej sprzedaży a potem zaczeli go uszczelniać.

    ReplyDelete
  3. Zgadzam się CAŁKOWICIE z AiRnessT.

    ReplyDelete
  4. Ewo, piszesz, że "sprzedawanie podróbek wiąże się z utratą stanowisk pracy" - ok, w koncernach, natomiast przemysł ten jak najbardziej tworzy inne miejsca pracy. Mój komentarz jednak nie oznacza, że popieram przemysł podróbkowy, bo tak nie jest, to tylko uwaga. I jeszcze jedna: dlaczego w polskiej wersji tekstu nie tłumaczysz cytatów?

    ReplyDelete
  5. To jakis totalny absurd jakoby wielkie korporacje mialy by w taki sposob promowac swoje produkty . Sorry ale "celebryci" robia w tej dziedzinie znacznie lepsza robote .

    ReplyDelete
  6. Kilka celnych uwag AiRnessT odnośnie polityki wielkich koncernów, ale nie zgadzam się w 100%. Oczywiście wielkie koncerny, w tym luksusowe brandy również stosują nieetyczne metody produkcji, ale to produkcja podróbek wiąże się z niewolniczą pracą również dzieci - wszystko w celach obniżenia kosztów i maksymalizacji zysku. Poza tym wciąż nie potrafię pojąc dlaczego w Polsce kradzież rzeczy jest mocno stygmatyzowana, za to kradzież wartości niematerialnych już nie. Kradzież własności intelektualnej to też kradzież czyjejś ciężkiej pracy i pozbawianie jej twórcy należnego mu wynagrodzenia. Zastanawia mnie natomiast jak wygląda produkcja Prady np. w Indiach i - o ile wiem - również w Chinach - czy odbywa się na zasadach "fair trade" i czy jakość produktów pozostaje taka sama.

    ReplyDelete
  7. Też zgadzam się z AiRnessT. Mój mąz kupił mi ostatnio podróbki Melissy, o czym nie miałam pojęcia, a uświadomili mnie "życzliwi". Ale i tak sie tym nie przejęłam i chodzę w tych butach, bo on nie kupił ich bo były tańsze niż inne tylko dlatego, że wiele razy mu je pokazywałam i jak zobaczył je w sklepie to postanowił, że je dla mnie weźmie. I tyle.

    ReplyDelete
  8. Komentarze typu, że "przemysł podróbkowy" tworzy miejsca pracy lub nie jest źródłem finansowania różnych organizacji przestępczych pokazują tylko jak bardzo potrzebne są takie właśnie artykuły i kampania społeczna mająca na celu uświadomienia zagrożeń. Co do Chin - to nie jest tajemnicą, że wiele koncernów tam produkuje ale w dzisiejszych czasach muszą one liczyć się z kontrolami i różnymi audytami firm niezależnych badających np warunki zatrudnienia. Możecie być pewni, że gdyby Prada, LV czy Chanel zatrudniał do produkcji dzieci dawno już byłaby z tego afera na skalę światową. Co do jakości to znam wiele firm, które tam produkują a są symbolem najwyższych standardów.

    ReplyDelete
  9. AiRnessT: Wyraznie napisalam, ze nowy projekt ustawy dotyczacy podrobek w Nowym Jorku probuje przeforsowac radna Chin i jesli sie to powiedzie, bedzie to wowczas prawo obowiazujace w Nowym Jorku.
    Jesli chodzi o powiazanie dzialan terrorystycznych z przemyslem podrobkowym, to istnieje wiele danych, sugerujacych, ze tak wlasnie jest. FBI potwierdzilo informacje, ze atak na WTC w 1993 roku byl po czesci sfinansowany ze sprzedazy podrobek. Pewne zrodla wyraznie mowia o tym, ze istnieja sklepy, stoiska sprzedajace podrobki, ktorych wlascicielem jest al Kaida (w Ameryce Poludniowej, w miejscu, gdzie stykaja sie granice Paragwaju, Argentyny i Brazylii). Przedstawiciele Interpolu wspominaja o tym, ze czesc dochodow ze sprzedazy podrobek znalazlo sie w rekach Hezbollah, czy kolumbijskiej grupy partyzanckiej FARC. Magnus Ranstop z Uniwersytetu St. Andrews w Szkocji w jednej ze swoich wypowiedzi przyznal, ze dochody ze sprzedazy podrobek sa jednymi z trzech glownych zrodel dochodow organizacji terrorystycznych.

    ReplyDelete
  10. Co do tego trzymania jakości to niestety się nie zgodzę - czytałam niedawno artykuł o wypuszczonej przez Pradę serii toreb odbiegającej jakością od reszty, okazało się, że seria była "made in China". Sama kupiłam swojego czasu spódnicę Phillipa Lima- początkowo wszystko ok, dobre materiały, jedwabna podszewka itp, spódnica zmechaciła się po dwóch założeniach, gdy zaczęłam ją oglądać dokładniej, okazało się, że ma metkę "made in China" - smutne to, ale i luksusowe firmy zaczynają ciąć wydatki kosztem jakości. A co do kontroli - Mattel jak na razie doskonale radzi sobie w produkcji zabawek, nadal zatrudniając ludzi do niewolniczej pracy i jakoś - pomimo protestów wielu organizacji - nic się w tej sprawie nie zmienia.

    ReplyDelete
  11. Merigold zgadzam się, że pogląd iż wszystkie wyroby znanych firm luksusowych będą nam służyły do końca życia jest mocno przesadzony. Ale wydaje mi się, że nie ma na to wpływu czy na metce jest Made in China czy Made in Italy. Wpadki zdażają się wszędzie. Wystarczy wziąć za przykład trampki Chanel z tego sezonu, w których nagminnie odpadają skórzane kamelie. Nie znam sytuacji z Mattel ale przynajmniej o tym wiemy i sprawa jest nagłaśniana. Teraz od sumienia konsumenta zależy czy kupi dziecku zabawkę, którą inne dziecko musiało zrobić pod przymusem. Ja tego nie zrobię.

    ReplyDelete
  12. Co do made in Italy - pracowałam swego u gościa, który sprowadzał towary właśnie z Italii. Meteczka super fajna, jakość ubrań też. W końcu mój szefunio osobiście się pod Rzym pofatygował po towar. A tam co - chińczyki szyją we Włoszech dla włoskich firemek. Taniej było chińczyków sprowadzić niż sprowadzać ich towar.

    Nie zawsze wszystkie podróbki robią dzieci. Magdaleno, Ty nie kupisz dziecku zabawki, którą robiło inne dziecko pod przymusem ale zrobią to inni, którzy chcą by ich dziecko nie wybijało się z tłumu nie mając takowego sprzętu, zabawki, ubranka bo rodzica nie stać na rzecz, która jest tak lansowana przez innych, że ciągle podwyższa się jej cenę i wmawia, że tylko metka się liczy. Tak koło się zamyka - ktoś mówi, że tylko oryginały, kogoś na to nie stać i kupuje podróbkę co by nie być gorszym.

    No cóż podróbki, podróbkami czasem i najlepsi mieli wtopę w tym zakresie :->

    ReplyDelete
  13. Osobiście nie rozumiem podejścia, że kupuje coś markowego lub podrobionego żeby nie być gorszą. A w jaki sposób buty czy torebka z Zary czyni mnie gorszą? Właśnie dlatego trzeba zmieniać podejście ludzi bo dopóki jest popyt będzie i podaż :-(

    ReplyDelete
  14. Rowniez uwazam, ze podrobki sa niejako na reke duzym koncernom, jako ze jest to wspaniala reklama na zasadzie "Mamy takie swietne produkty, ze wszyscy chca je miec. "

    Czasem mi sie wydaje, ze niektore produkty maja taka stylizacje aby latwo bylo podrobic. Np sniegowce Dior, ktore miala Magda miesiac temu. Byl na nich wielki bialy napis Dior na czarnym tle. Nic latwiejszego niz pacnac taki sam napis na byle jakich sniegowcach. Gdyby firmie Dior bardzo zalezalo na utrudnieniu podrobek, to mogli byc dac jakies subtelniejsze logo trudniejsze do podrobienia. No bo w koncu jesli ludzie kupuja marke luksusowa tylko dla jakosci, to wielkie logo jest absolutnie nie potrzebne. Osobiscie mam troche markowych rzeczy i kiedy je kupowalam wybieralam fasony, ktore mialy jak najmniejsze logo. Kto sie znal i tak zauwazyl jaka to firma 

    A wiec reklama sie kreci, ale oficjalnie trzeba walczyc z "konkurencja." Tylko na to szkoda pieniedzy, wiec nic lepszego niz namowic politykow na to aby walka byla toczona za panstwowe pieniadze w sadach i prywatne grzywny przez konsumentow. Aby sadzic fabryke podrobek w obcym kraju, to juz za trudna i za droga sprawa. Wiec niech sie zajmie tym ktos inny. Chcialam jeszcze dodac, ze jak najbardziej popieram prawa wlasnosci niematerialnej. Ale uwazam, ze wszelkie kary/grzywny, itd powinny sie odbywac z inicjatywy poszkodowanego.

    ReplyDelete
  15. tak wiec w temacie finansowania al-kaidy szukając ogólnie dostępnych weryfikowalnych źródeł :

    http://www.forbes.com/2001/09/14/0914ladenmoney.html

    http://en.wikipedia.org/wiki/Al_Kaida#Financing

    jakoś nie widzę tam nigdzie informacji żeby ich finasowano z podróbek

    jeżeli takie posiadasz to proszę opublikuj i niech to nie bedzie jakieś forum :)

    odnośnie stygmatyzowania i nie, to merigold sie myli , w Polsce jest to dokładnie usankcjonowane że nie wolno kraść wartości niematerialnych - jest na to paragraf i za to można iść nawet siedzieć. ja starałem się podkreślić że i w Polsce i na całym świecie nie powinno się stawiać znaku równości pomiędzy rabunkiem bezpośrednim , np. wyrwaniem telefonu z reki i handlem podrabianymi torebkami bo to czyny według mnie porównywalne. Zresztą podziela moje zdanie jak dotąd chyba większość dosyć mądrych ludzi nie tylko w Polsce, bo nawet w USA gdzie jest bardzo mocno stosowana penitatywna funkcja kary i do więzienia idzie się na długie lata za błahe sprawy ta ustawa wciąż nie obowiązuje

    ReplyDelete
  16. Podaje zrodlo, dotyczace powiazania al-Kaidy z podrobkami. Cytat ze znakomitej i bardzo rzetelnej ksiazki Dany Thomas "Deluxe. How luxury lost its luster?", str.276: "Investigators even believe that there may be a link between counterfeiting and the September 11, 2001, attacks on New York and Washington. The week after the attacks, fifteen hundred counterfeit vendor stalls- some purportedly owned and operated by al-Qaeda- at the Tri-Border Market in South America, where $70 million of business is done in cash every day, closed shop".

    ReplyDelete
  17. hmm no to tutaj dochodzimy do bardzo ciekawych wniosków :

    Po pierwsze Dana Thomas to o terroryzmie i źródłach jego finansowania ma takie pojecie jak Lech Wałęsa o homosekualistach. Trochę chyba nie na miejscu podpierać się w takiej sprawie kims kto całe życie pisze tylko i aż do ny style i harpers bazaar, bo to na pewno nie są pisma zajmujące się takimi sprawami :D A nawet w tym cytacie ktory załączasz autorka uzywa słowa believe co w moim rozumieniu języka angielskiego znaczy wierzy a nie potwierdza jak pisałaś wcześniej za które to chyba odpowiada słowo confirm :)

    Po drugie Magnus Ranstrop którym również się wyżej podpierałaś to jest faktycznie specjalista w tej dziedzinie i na nim można polegać problem w tym że zeznając przed komisją kongresu USA nic takiego nie powiedział że Al-Kaida miałaby być finansowana ze sprzedaży podróbek a zeznawał kilka godzin i poniżej załączam link to stenogramu z jego sprawozdania:

    http://www.globalsecurity.org/security/library/congress/9-11_commission/030331-ranstorp.htm

    reasumując uważam że na potrzeby artykułu podciągnęłaś zyski że sprzedaży podróbek jako jedno ze źródeł finansowania terroryzmu żeby jeszcze bardziej zdemonizować ten proceder. A potem zamiast się wycofać podajesz za rzetelne źródło redaktorkę pism o modzie.

    ReplyDelete
  18. Dana Thomas, oprocz publikowania artykulow w magazynach stricte modowych, jak Harper's Bazaar i Vogue, pisala rowniez dla The New York Times'a i Financial Times (sa to bezdyskusyjnie jedne z najlepszych tytulow na rynku). Wspomniana przeze mnie ksiazka nie tylko zostala bestsellerem The New York Times'a, ale chwalily ja prawie wszystkie liczace sie gazety i magazyny (m.in. Newsweek, The Washington Times, Bloomberg). Jestem przekonana, ze gdyby pojawily sie w ksiazce nierzetelne, czy co gorsza nieprawdziwe informacje, juz dawno bylaby o tym mowa. Prosze przeczytac rozdzial pt. "Faux Amis" str.269, gdzie autorka opowiada o swoich wizytach w chinskich fabrykach, produkujacych podrobki, rozmowach z policjantami, zajmujacymi sie na codzien walka z podrobkami. Nie mam watpliwosci, ze autorka wie o podrobkach duzo wiecej, niz przecietna osoba.
    Jesli chodzi o wypowiedz Magnusa Ranstorpa, to zostala ona zacytowana przez Fredericka W. Mostert w jego artykule pt. "Faking It" w magazynie "Cigar Aficionado" z Marca/kwietnia 2008. ("Frederick W. Mostert is the chairman of the Authentics Foundation, past president of the International Trademark Association (...), and the chief intellectual property counsel for a major luxury goods company"). Wypowiedz Ranstorpa publikowalo jeszcze kilka innych magazynow i podejrzewam, ze gdyby nie byly to slowa samego Ranstorpa, juz dawno pojawiloby sie sprostowanie.
    Slowo "believe" w cytacie powyzej odnosi sie do ewentualnych powiazan producentow, czy sprzedazy podrobek z atakami terrorystycznymi z 11 wrzesnia 2001 roku. I wlasnie dlatego, ze sa to tylko podejrzenia, a nie pewna informacja, nie wspominalam o tym wczesniej. Zacytowalam to zdanie, aby pokazac kontekst wypowiedzi.

    ReplyDelete
  19. AiRnessT - rozróżniasz znaczenie słowa "stygmatyzacja" od "penalizacji"?? Najwyraźniej nie, a skoro tak bardzo odwołujesz się do źródeł, proszę bardzo:
    stygmatyzacja
    1. «publiczne potępianie jakiejś osoby lub grupy osób i odrzucanie ich w kontaktach społecznych»
    (SJP PWN)
    To, że dany czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa wg polskich przepisów prawa nie oznacza jeszcze, że nie ma na niego społecznego przyzwolenia i tego dotyczył mój komentarz.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts