Afternoon Tea ...

I love the English ritual of ' 'afternoon tea '' and it is one of these, which I quickly adopted in our lives when we arrived on the island. Often we participate also in the so-called. High Tea, or small receptions at the tea;-). We visited a few wonderful places where we had the opportunity to taste the best: at London's Savoy Hotel, Wyndham Gram, Dorchester or stay at The Landmark (there is also a post on the blog).
Traditional afternoon tea is served in the porcelain pot and then poor onto porcelain cups, additionally involving milk and sugar;-) I only drink one with slice of lemon. Tea never occurs alone and surrounded by plates of deliocous something. These are mostly small canapes with different stuffing from salmon cream cheese with fresh cucumber, small cookies (usually fresh muffins) and mini deserts with seasonal fruits. Currently, the ritual is held between 3pm and 5pm. More and more people are opting to spend this moment in the hotel's restaurant or bars than in their own homes.
This time we went to London's Berkeley Hotel. Here it is served a special afternoon tea, namely for all lovers of the world of fashion - Prêt-à-Portea. It is a combination of tradition and the latest trends in fashion. Such a small breath of modernity in the old ritual and antidote to the routine of everyday life.
Mini catwalk fashion all created with edible sweets, inspired by the collections of designers served on Chinese porcelain by Paul Smith. A delight for the eyes and taste! Besides sweets is the selection of mini meals such as salmon sashimi wrapped in poppy seeds, curry crab, beef with nuts, wasabi and pepper, Gazpacho seasoned with a drop of tabasco. Everything has a velvety texture and a distinctive, concentrated flavors stimulate our taste buds. Yumy! Currently, the collection is inspired by the spring/sumer 2012 shows and projects from such designers as: Gaultier, Jason Wu, Miu Miu, Dolce & Gabbana, Gucci, Fendi, Mulberry and Staples from master Louboutin.
I made you some pictures where you can see these little wonders;-) Enjoy
I recommend to all fashionistas!

Uwielbiam angielski rytuał ''afternoon tea''- to jeden z tych, które szybko zaakceptowałam i wdrożyłam w nasze życie po przyjeździe na wyspy. Często uczestniczymy także w tzw. High Tea, czyli małych przyjęciach przy herbatce 
.Odwiedziliśmy już kilka wspaniałych miejsc, gdzie mieliśmy możliwość skosztowania tych najlepszych tj. after w londyńskim Savoy , Wyndham Gram, Dorchester czy w hotelu The Landmark (post znajduje się także na blogu).


Tradycyjnie popołudniowa herbata podawana jest w dzbanuszku a następnie nalewana do porcelanowych filiżanek, dodatkowo z udziałem mleka i cukru - my jednak wolimy bez;-) piję jedynie z wkrojoną cytryną. Herbata nigdy nie występuje sama, zaś w otoczeniu patery czegoś na tzw. przysłowiowy ''ząb'. Są to najczęściej małe kanapeczki z różnym nadzieniem od łososia po twarożek ze świeżym ogórkiem, małe ciasteczka(najczęściej świeże babeczki) i mini deserki z udziałem sezonowych owoców. Obecnie rytuał odbywa się między godziną 15-stą a 17-stą. Coraz więcej ludzi decyduje się by spędzić tą chwilę w restauracjach hotelowych czy herbaciarniach niż we własnych domach.

Tym razem wybraliśmy się do londyńskiego Berkeley Hotel. Tu bowiem serwowana jest specjalna afternoon tea, mianowicie dla wszystkich wielbicieli świata mody ;-)taką przyjęła też nazwę
Prêt-à-Portea. Jest połączeniem tradycji i najnowszych trendów panujących w modzie. Takie małe tchnienie nowoczesności w odwieczny rytuał, co więcej antidotum na rutynę codzienności.

Mini wybieg mody cały stworzony z jadalnych słodkości, inspirowany kolekcjami projektantów, podawany na chińskiej porcelanie autorstwa Paula Smitha. Rozkosz dla oczu i podniebienia! Prócz słodkości znajduję się selekcja mini posiłków takich jak sashimi z łososia owinięte makiem, curry crab, wołowina z orzechami, wasabi i pieprzem, Gazpacho przyprawiona kroplą tabasco. Wszystko posiada bardzo aksamitną konsystencję a charakterystyczne, skoncentrowane smaki pobudzają nasze kubki smakowe. Mniam!!! Tu zapominamy o bułeczkach z malinowym dżemem, na plan pierwszy wysuwają się wszystkie małe, tęczowe dzieła z cukru. Obecnie serwowana jest kolekcja inspirowana pokazami s/s 2012 projektami Gaultier, Jason Wu, Miu Miu, Dolce&Gabbana, Gucci, Fendi, Mulberry i szpilkami od mistrza Louboutin.
Zrobiłam Wam kilka zdjęć na których widać te małe cuda ;-)Enjoy!
Polecam wszystkim fashionistkom!
fot. Krzysztof Knitter




miu miu bikini ;-) neonowe pigalle Louboutin
w tle mój mąż ;-)

a tak wyglądają przykładowe zestawy z poprzednich sezonów
torebka Dolce&Gabbana






Comments

  1. Cudowne miejsce! Marzę o takim we Wrocławiu.

    ReplyDelete
  2. Magda dziękuje Ci za takie posty uwielbiam je!dzięki Tobie można zobaczyć i dowiedzieć się o istnieniu takich właśnie perełek!super

    ReplyDelete
  3. szkoda, daopiero tydzien temu wrocilam z londynu...ale zapisalam na nastepny raz ;) dziekuje i pozdrawiam goraco!

    ReplyDelete
  4. uroczo.. :)szkoda, że Polcay nie potrafią w masowy sposób delektowac sie tak wspaniałysmi chwilami jakimi moze byc popołudniowe picie herbatki w jakze uroczych okolicznosciach. Chocby nie wiem co i ile zaprzeczen, to i tak uwazam ze jako naród jestesmy sto lat za murzynami i ciągle daleko nam do "zachodu". Nie dojrzelismy do satysfakcji płynącej z prostoty i oryginalności. A przecież do szcześcia czasami tak niewiele trzeba...
    Cudownie, ze mozesz cieszyc sie takimi chwilami, na co dzien :)

    ReplyDelete
  5. Sorry Malwina,ale nie zgodze sie z Toba. Nie sadze,ze jestesmy jak to napisalas "sto lat za murzynami" :-/// sadze,ze jako Polacy mamy swoje piekne tradycje i zwyczaje,nie sadze,ze np spedzasz Swieta Bozego Narodzenia w pubie jak wieszkosc Anglikow...zreszta nikt nikomu nie broni wprowadzac swoich malych zwyczajow ze znajomymi.

    ReplyDelete
  6. Herbatka z mlekiem - bawarka, mój przedszkolny koszmar z chłodnikiem na czele.
    Zdjęcia apetycznie cudne.

    ReplyDelete
  7. Ja uwazam Malwina ze my tez mamy swoje piekne tradycje i napewno nie jestesmy 100 lat za murzynami. niby dlaczego mielibysmy byc ?bo niepijemy popoludniowej herbatki ?!

    ReplyDelete
  8. Bardzo ciekawy post,
    ja jestem zdecydowaną fanką herbat i żadna kawa (choćby najlepsza) nie przebije filiżanki aromatycznej darjeeling

    ReplyDelete
  9. W odpowiedzi:
    Polacy maja to do siebie, że chca byc doskonali; udaja tych kim nie sa, często chowaja swoje niedoskonałosci pod przebraniem - niestety tak jest. Chcą robic to co za zachodzie jest czyms zupełnie przyziemnym, ale jak to bywa w "naśladownictwie" najczesciej - niestety , nie wychodzi... Poza tym jak wszedzie sa wyjatki, wiec prosze się nie irytowac na zapas. Wsrod nas jest wiele "prawdziwych" ludzi ktorzy czują bluesa i odwrotnie wśrod obcokrajowcow są też tacy, ktorzy ze tak sie wyraze nie doceniaja tego co maja. Druga sprawa jest taka, ze niestety Polacy jak wspomniałas maja tylko tradycje, raz do roku.. celebruja kiedy musza, a raczej wypada - wszytsko na pokaz. I nie szukajac daleko przykładow, "Wszystkich Swietych" = wszystko na pokaz. Tacy własnie jestesmy.. chcemy nadrabiac, ale kompletnie "tego" nie czujemy. Zero fantazji, zero spontanu.
    Anglicy cenią "afternoon tea" time. My niestety lekcewazymy wiele rzeczy "bo nie ma czasu". Takie są fakty.
    To jest moje zdanie i mój punkt widzenia, nikt nie musi się z tym zgadzac. Podrozuje po swiecie i wiem jak ludzie zyja, mam wiec prawo do subiektywnej oceny. Nie miałam zamiaru nikogo urazic. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  10. Oczywiscie,ze masz prawo do swego zdania,szanuje to ;-) ja mimo wszystko jestem przywiazana do swoich tradycji i nie robie nic na sile ludzie sa rozni..ja wiem Malwina co masz na mysli ale nie trzeba oceniac wszystkich jedna miara..zycze spokojnej nocki,pozdr :-)

    ReplyDelete
  11. Dziekuje tropic :-) to dla mnie fajna i cenna uwaga, nie wiem czy lubicie takie posty np. Z roznych miejsc czy imprez bo zazwyczaj jest malo komentarzy i nie wiem czy Wam sie podobaja i czy chetnie tez czytacie tego typu posty, zwyczajnie dziele sie z Wami tez tym co robie gdzie jezdze i co lubie :-) milo wiedziec ze kogos to koze zainteresowac i moze komus sie przydac dziekuje

    ReplyDelete
  12. Mi się bardzo podobają tego typu posty...przede wszystkim dlatego, że potrafisz Magda słowami i zdjeciami idealnie przedstawić klimat miejsca w którym byłaś...a to nie jest proste...I nie powiem często zazdroszczę wizyt w tych ciekawych miejsach...

    ReplyDelete
  13. :)) Pewnie, że chcemy. Tak naprawde czesto "zabierasz" nas tam gdzie nie każdy miał okazje byc lub tez nie ma na to szans.. Dzieki Tobie jestesmy bogatsze o tą wiedze i co najfajniesze nie musimy sobie tego wszytskiego wyobrazac bo zdjecia ktore robicie z Męzem, idealnie oddaja okolicznosci, w których się znajdujecie. Dla mnie super! :)

    ReplyDelete
  14. ja bardzo szanuje polską tradycję, uwielbiam nasze polskie święta i uważam że celebrujemy je w najlepszy sposób i tu chodzi mi konkretnie o wigilię o religijne podłoże uroczystości , o te spotkanie rodzinne gdzie stół jednoczy nas w tym dniu , gdzie wspólnie możemy przezywac te magiczne chwile i cieszyc sie swoją obecnościa. Nie podoba mi się tylko kwestia ''postaw sie a zastaw się ;-) ''kredyty na potrzebę wyprawiania imprezy ponad stan jest dla mnie troce niezrozumiałe, bo tu nie o to w tym wszystkim chodzi. Uwielbiam tez tradycyjne polskie wesela szczególnie te biesiadne ;-) co do Wszystkich Swietych zgadzam się z Malwiną jestem z małego miasta i to święto było zawsze powodem dla wielu do zakupu nowych płaszczy, kozaków czy futer po to by stworzyć istną rewię mody na cmentarzu;-) Ja chętnie poznaję inne kultury i jestem otwarta na ich tradycje, obchodzimy wszystko to co polskie , to co wyniosłam z domu rodzinnego ale tez chetnie wdrozam w zycie to co spodoba mi się u innych tak jak np, to afternoon tea ;-)

    ReplyDelete
  15. Dokladnie Magda tak jak piszesz,do starych tradycji mozemy wdrazac nowe zachowania..nie musimy sie ograniczac. Co do wszystkich swietych zgodze sie z i z Toba i z Malwina to jest masakra!!!! W zeszlym roku bylam w Polsce i to co zobaczylam to byl szok,wyobrazcie sobie,ze przez glowna aleje dumnie szla kobieta kolo 50tki w bialych dlugich,tapirowanych wlosach z niebieskim cieniem na powiekach ubrana w lateksowa mini,baarodzo krotkie futerko,dluuugie lateksowe kozaki iii ze zniczem w dloni hahahha

    ReplyDelete
  16. Ja bardzo lubię Twoje posty o fajnych mirjscach. Mogłabyś powiedzieć jaki jest koszt takiej afternoon tea w tym hotelu? Czy te słodkości też są w cenie, myślisz że można je ze sobą zabrać jeśli nie da rady zjeść?? Sorry za głupie pytanie ale szkoda byłoby mi ich nie zabrać, a chyba nie dałabym rady zjeść wszystkiego...

    ReplyDelete
  17. Ceny zaczynaja sie od 39 funtow i zawieraja herbatke, kanapeczki i slodkosci. Sa tez nieco drozsze wersje z szampanem. Tak mozna zabrac ze soba i nawet nie trzeba prosic gdyz kelner sam to proponuje. W hotelu tym pracuje troche polakow i jest duza szansa, ze traficie na przemila polska obsluge ;-)

    ReplyDelete
  18. zdjecia sa wazne, i zawsze macie je przepiekne , ale dla mnie tekst jest rownie wazny lub nawet wazniejszy. Wole takze posty o miejscach niz o modzie - glownie dlatego, ze mamy podobny gust jezeli chodzi o 'celebracje' zycia (restauracje, hotele, wakacje etc), a troche rozny jezeli chodzi o mode ;-)

    ReplyDelete
  19. Dzięki za odp. wypróbuję przy nstępnej wizycie w Londynie!

    ReplyDelete
  20. Ja uwielbiam wszystko, co piekne i cieszy oko, podniebienie czy koi dusze :) Mi sie prawie wszystkie posty podobaja :) zapewne dlatego,ze robisz je z pasja i miloscia ! Gratuluje sukcesow, ciagle jakies napotykasz na drodze :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts