Louboutin VS YSL - part I

O wygranej Louboutina w sporze z YSL Magda poinformowała nas na bieżąco 2 tygodnie temu, więc wszystkie czytelniczki wiedzą już  o tym, że sąd apelacyjny przyznał rację Louboutinowi w jego walce o czerwone podeszwy. Zajrzałam zarówno do opinii sądu apelacyjnego drugiego dystryktu (rozpatruje on sprawy dla stanów Nowy Jork, Vermont i Connecticut), jak i do opinii sądu pierwszej instancji i postaram się przybliżyć szczegóły procesu. Przy okazji warto przypomnieć, że sądy apelacyjne w USA decydują       o tym, czy sąd pierwszej instancji właściwie zinterpretował prawo, nie będą więc analizować jakiejś kwestii prawnej, jeśli nie została ona wcześniej poruszona przez jedną ze stron.
W 2011 roku YSL wypuścił na rynek serię butów tzw. "monochromatycznych", gdzie cały but łącznie z podeszwą był w jednym kolorze (np. fioletowym, czerwonym). Były to cztery modele- Tribute, Tribtoo, Palais i Woodstock. Louboutin uznał, że odcień czerwieni na podeszwach butów YSL jest bardzo zbliżony do koloru na podeszwach butów produkowanych przez niego i w związku z tym wystosował przeciwko YSL pozew, domagając się m.in zaprzestania produkcji danych modeli. Powołując się na ustawę Lanham, Louboutin zarzucił YSL naruszenie prawa patentowego, nieuczciwą konkurencję, nieuczciwe praktyki biznesowe oraz tzw. "trademark dilution", czyli szkodzenie znakowi towarowemu. YSL w odpowiedzi na pozew stwierdził, że czerwone podeszwy Louboutina są czymś w rodzaju ornamentu, pełnią funkcję ozdobną, nie zasługują jednak na miano znaku towarowego i zarządał odszkodowania za ingerencję w praktyki biznesowe firmy ("tortious interference with business relations").
Zanim przejdę do szczegółowej analizy decyzji obu sądów (myślę, że warto jest wspomnieć również o sądzie pierwszej instancji pomimo tego, że jego decyzja została zmieniona, aby mieć pełniejszy obraz sprawy), chciałabym przypomnieć, że system prawny w USA (podobnie jak w innych krajach anglosaskich) jest systemem prawa precedensowego, gdzie uzasadnienie decyzji sędziowskich jest kazuistyczne. W Polsce, jak i w większości krajów europejskich istnieje prawo stanowione. O tym, czemu służy prawo patentowe, wspomina zarówno sędzia pierwszej instancji Victor Marrero, jak i sędzia sądu apelacyjnego- Jose Cabranes. Spodobał mi się fragment opinii Marrero, więc pozwolę ją sobie tutaj zacytować: "The law, like the marketplace, applauds innovators. It rewards the trend-setters, the market-makers, the path-finding non-conformists who march to the beat of their own drums. To foster such creativity, statutes and common law rules accord to inspired pioneers various means of recompense and incentives. Through grants of patents and trademark registrations, the law protects ingenuity and penalizes unfair competition". Jednym z celów prawa patentowego jest dbanie o to, aby przekonani o źródle pochodzenia danego przedmiotu konsumenci, nie byli wprowadzani w błąd. Prawo patentowe nie może zapewniać monopolu jednej firmie, utrudniając przy tym uczciwą konkurencję.
Sąd pierwszej instancji zgodził się wprawdzie z opinią Louboutina, że opinia publiczna kojarzy czerwone podeszwy właśnie z jego obuwiem, doszedł jednak do wniosku, że kolor nie może być znakiem towarowym, zwłaszcza w branży modowej. Sędzia Marrero przypomniał, że obuwie z czerwonymi podeszwami nosili przedstawiciele rodzin królewskich (francuski Ludwik XIV, czy monarcha brytyjski Karol II), a nawet Dorotka z "Czarnoksiężnika z Oz". Pozew Louboutina względem YSL Marrero porównał do Pabla Picasso pozywającego Claude Monet'a o wykorzystanie w swoich obrazach określonego odcienia koloru niebieskiego.
Ewa Bytomska



Comments

  1. W gali albo w vivie rok temu był ten materiał

    ReplyDelete
  2. Justyśko: Artykul w Vivie lub Gali sprzed roku musial byc poswiecony sprawie, ktora toczyla sie w sadzie pierwszej instancji. Decyzja sadu apelacyjnego zostala podjeta na poczatku wrzesnia biezacego roku, wiec jest to jak najbardziej aktualna sprawa.

    ReplyDelete
  3. Ewo, serdeczne dzięki za zbadanie i streszczenie, jak zwykle w ciekawy sposób, tej sprawy, już czekam na drugą część. Choć śledzę sprawę na bieżąco, nie dokopałam się do uzasadnień obu orzeczeń, więc tym bardziej wartościowa jest Twoja publikacja.

    ReplyDelete
  4. Merigold: Zajelam sie tym tematem specjalnie ze wzgledu na Ciebie ;-)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts