Louboutin VS YSL - part II

Sędzia Marrero porównał konflikt pomiędzy Louboutinem i YSL do konfliktu pomiędzy dwoma malarzami, gdzie jeden z nich zabroniłby drugiemu używania określonego koloru w swoich obrazach. Stwierdził, że takie same zasady, jakie obowiązują w świecie sztuki, powinny obowiązywać w świecie mody. Prawo nie powinno nakładać na projektantów wymóg, które ograniczałyby ich kreatywność. Monopol na kolor (zwłaszcza w świecie mody) nie tylko utrudniłby uczciwą konkurencję, lecz również ograniczył znacznie innowacyjność. Powyższy tok rozumowania zaprezentował sąd pierwszej instancji.
Sąd apelacyjny zadał sobie kilka pytań. Czy specyfika branży modowej sprawia, że niemożliwe lub znacznie utrudnione jest przyznanie kolorowi funkcji znaku towarowego? Czy kolor, który używany jest w określonym kontekście jako coś kojarzonego wyłącznie z danym produktem zasługuje na ochronę jako znak towarowy z punktu widzenia ustawy Laham? Aby zapewnić danemu symbolowi (w tym przypadku czerwonym podeszwom) ochronę z punktu widzenia prawa patentowego, musi być on wyróżniający się, specyficzny. Może zdażyć się, że z biegiem czasu symbol nabierze "drugorzędnego znaczenia", czyli może stać się charakterystyczny, kojarzony przez opinię publiczną z jednym, konkretnym produktem. Jeśli główną funkcją danego symbolu jest identyfikowanie źródła pochodzenia produktu (jako stworzonego przez Louboutina), a nie produktu samego w sobie, wówczas taki symbol zasługuje na miano znaku towarowego. Sędzia Cabranes zadał sobie pytanie, czy fakt, ze YSL produkuje buty z czerwoną podeszwą będzie przyczyniał się do dezorientaji konsumentów, którzy do tej pory kojarzyli czerwone podeszwy wyłącznie z Louboutinem? W oparciu o "Stormy Crime vs. Pro Group" nawet jeśli odpowiedź na powyższe pytanie jest twierdząca, YSL może wygrać sprawę, jeśli udowodni funkcjonalność czerwonych podeszw. Funkcjonalność może być utylitarna, bądź estetyczna. Gdyby YSL był w stanie udowodnić, że czerwone podeszwy na ich butach pełnią funkcję utylitarną lub estetyczną, wówczas wygrałby proces. O tym, czy dany symbol jest funkcjonalny, sąd decyduje w oparciu o tzw. test Inwood, składający się z dwóch komponentów. Po pierwsze należy zadać sobie pytanie, czy czerwone podeszwy w butach YSL odgrywają ważną rolę jeśli chodzi o używanie i postrzeganie butów jako takich, lub mają wpływ na jakość butów, ich cenę. Jeśli odpowiedź na to pytanie jest negatywna, wówczas należy przejść do drugiej części testu (nazwa testu pochodzi od sprawy sądowej rozpatrywanej przez Sąd Najwyższy- Qualitex), związanej z funkcją estetyczną. Czy przyznanie Louboutinowi wyłącznego prawa do używania czerwonych podeszw, sprawiłoby, że firmy konkurencyjne poniosłyby szkody? Czy fimy konkurencyjne znalazłyby się wówczas w sytuacji gorszej od Louboutina ("significant non-reputation-related disadvantage")? Czy istnieją inne alternatywne kolory, które mogą być użyte na podeszwach butów i są one równie atrakcyjne i miłe dla oka, jak kolor czerwony?
Ewa Bytomska


Comments

  1. Bardzo lubię artykuły pani Ewy, są ciekawe i przyjemnie napisane :)

    ReplyDelete
  2. Dobrze się czyta Pani artykuły.
    Trochę rozsmieszyl mnie spór miedzy Louboutinem a YSL. Sędzia w sprawie dał dobre porównanie sporu do malarzy. Przecież to absurd! Jak dla mnie to oczywista sprawa jest to, ze YSL nie próbuje kopiowac Louboutinow.. Bo niby po co? Sami maja markę, która jest rozpoznawalna na całym świecie i myśle, ze równie popularna.

    ReplyDelete
  3. Przeczytałam obie części i jestem pod wrażeniem wiedzy i tego, że w tak przyjemny sposób jest pani Ewa w stanie się nią z nami dzielić!

    Zawsze czekam na te teksty :)

    ReplyDelete
  4. Kolejny świetny tekst. To moja ulubiona część bloga. Czekam z niecierpliwością na kolejne.

    ReplyDelete
  5. Ewo, po raz kolejny dziękuję, tym bardziej mi miło, że tyle pracy włożyłaś w przygotowanie tego artykułu.

    EdytKo - w tej sprawie nie ma nic śmiesznego, to poważny spór na temat granic ochrony praw własności intelektualnej i tego czym jest utwór w rozumieniu przepisów o IPR, wielu prawników (i pewnie nie tylko prawników) po obu stronach globu obserwuje go z uwagą

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts