Hermes vs LVMH - part III


W swoim pozwie przeciwko LVMH, Hermes oskarża swojego rywala m.in. o "insider trading" (czyli wykorzystanie niejawnych informacji do transakcji giełdowych przynoszących danemu podmiotowi zyski). Przyznam, że zaskoczyło mnie, iż Hermes postawił koncernowi Arnault taki właśnie zarzut. Jest to przestępstwo ścigane z powództwa cywilnego, ale może wiązać się również z sankcjami karnymi. Przy decydowaniu o tym, czy dany przypadek "insider trading" klasyfikuje się jako przestępstwo zarówno cywilne, jak i karne, bierze się pod uwagę kilka czynników: ilość osób, które brały w tym udział, skalę przewinienia, jej konsekwencje, wysokość zysków, jakość materiału dowodowego. Ze względu na specyfikę materiału dowodowego (są to głównie tzw. "circumstantial evidence"), trudno jest czasem udowodnić, że popełnione zostało przestępstwo. 


Powództwo cywilne, dotyczące "insider trading", różni się od karnego w dwóch aspektach:pierwszym jest ciężar argumentu dowodowego- "burden of proof" (w przypadku sprawy cywilnej spoczywa prawie zawsze na powodzie, w przypadku sprawy karnej-na prokuratorze), drugim tzw. zamiar "intent"- czy wykorzystanie poufnych informacji w celu osiągnięcia zysku było dokonane z pełną świadomością i premedytacją ("scienter"), czy też było ono wynikiem zaniedbania ("reckless mind-mens rea"). Pozwoliłam sobie na tak dokładne wytłumaczenie, na czym polega "insider trading", bo myślę, że łatwiej jest dzięki temu zrozumieć, jakiego rodzaju zarzut kierowany jest obecnie przeciwko LVMH. I powtórzę po raz kolejny, że zdziwił mnie taki właśnie zarzut. Oczywiście nie znam w tej chwili szczegółów procesu, więc może się okazać, że Hermes zaprezentuje we francuskim sądzie masę dowodów obciążających LVMH, ale uważam, że prawdopodobienstwo takiego scenariusza jest niewielkie. Bernard Arnault już udowodnił, że jest w stanie zdobyć to, co chce- w sposób nieetyczny wprawdzie- ale zgodny z prawem (lub balansujący na granicy prawa), więc nie musiał posuwać się do nielegalnych środków. Wydaje mi się mało prawdopodobne, że przedstawiciele LVMH popełnili przestępstwo, za które groziłaby im kara więzienia. A poza tym jest to przestępstwo, które (jeśli zostałoby wykryte i udowodnione) mogłoby mieć bardzo poważne konsekwencje dla całego koncernu, sposobu jego postrzegania przez opinię publiczną. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że są prezesi i wysoko postawieni przedstawiciele spółek i banków, którzy decydują się na zdobycie zysków dzięki "insider trading", ryzykując swoją reputację i reputację instytucji, którą reprezentują (chociażby stosunkowo niedawny przykład z amerykańskiego "podwórka"- Raj Rajaratnam odsiadujący wyrok 11 lat więzienia za "insider trading"). Ale mimo wszystko nie mogę wyobrazić sobie Bernarda Arnault "maczającego palce" w czymś podobnym.

Ewa Bytomska

Comments

Popular Posts