Hermes vs LVMH - part I

Kilka dni temu otrzymałam od Krzysztofa ciekawy artykuł, dotyczący pozwu, jaki wniósł do sądu Hermes przeciwko LVMH. Kwestia konfliktu pomiędzy dwoma francuskimi gigantami branży luksusowej omawiana była tutaj wielokrotnie, bardzo szczegółowo i ciekawie. Nie będę więc analizować (tylko pokrótce nawiążę) tego, co miało miejsce parę miesięcy, czy parę lat temu, skupię się natomiast na ostatnich posunięciach w relacji Hermes - LVMH. Postawiłam sobie dwa pytania: "Dlaczego Hermes zdecydował się na pozew? Jakie mogą być tego konsekwencje i kto ma szansę wygrać?" i postaram się na nie odpowiedzieć.

Z artykułu zamieszczonego na niniejszym blogu ponad rok temu wiemy, że LVMH zakupił akcje Hermes'a w sposób wykorzystywany często przy wrogich przejęciach spółki. Co ciekawe, główni udziałowcy Hermesa dowiedzieli się o tym zaledwie parę godzin wcześniej od opinii publicznej. Jak to możliwe, że LVMH zdobył 22,3% akcji, a Hermes nic o tym nie wiedział? A na dodatek wszystko odbyło się zgodnie z prawem? Otóż LVMH nie zakupił bezpośrednio akcji Hermesa. Wiązałoby się to bowiem z koniecznością poinformowania odpowiednich instytucji i inwestorów o tego typu posunięciach. Zgodnie z amerykańskim oraz francuskim prawem, inwestorzy, którzy wykupują 5% (lub więcej) akcji innej spółki lub inwestują w nią co najmniej 60 mln $, są zobowiązani poinformować o tym Komisję Papierów Wartościowych oraz publicznie potwierdzić tę informację. Finansiści LVMH wykorzystali instrumenty finansowe, z dziedziny derywatyw, określane po angielsku jako "equity swaps" lub "cash-equity swaps", a po polsku -niezbyt fortunnie- jako swapy akcyjne. A prawo dotyczące derywatyw jest dużo mniej restrykcyjne. Swapy akcyjne pozwalają inwestorom na spekulacje odnośnie wartości akcji, bez konieczności ich posiadania. LVMH (w tym kontekście można określić koncern jako tzw. "long party") zawarł tego typu umowy z kilkoma bankami (innymi słowy bank to w tej sytuacji "derivatives dealer" lub "short party"), które zakupiły określoną ilość akcji Hemesa (każdy bank zakupił maksymalnie 5% akcji, aby uniknąć konieczności publikacji oficjalnych i ogólnie dostępnych raportów na ten temat). Ponieważ w momencie zawarcia tego typu umowy (pierwszy swap akcyjny miał miejsce w 2008 roku), LVMH nie został właścicielem akcji Hermesa, zgodnie z wytycznymi Autorite des Marches Financieres (AMF), koncern Bernarda Arnault nie był zobowiązany do poinformowania o tym Hermesa. Tak więc nie tylko Hermes sprzedał swoje akcje LVMH zupełnie nieświadomie, ale również przedstawiciele LVMH zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że Hermes nie sprzedałby swoich akcji (czy też tak dużej ilości akcji) swojemu rywalowi. Podsumowując więc posunięcia koncernu Bernarda Arnault, należy podkreślić, że LVMH zakupił prawo do kupienia (od banków) w przyszłości (w momencie tzw. "maturity date") akcji Hermesa po określonej cenie.

Ewa Bytomska

Jeżeli jesteście zainteresowani historią firmy Hermes i walki z LVMH zapraszam do przeczytania artykułu Battle for Hermes:


Comments

  1. Bardzo ciekawy artykuł, Pani Ewa Bytomska zawsze świetnie wszystko wyjaśnia, zwłaszcza, że ja jestem na studiach można by powiedziec zupelnie przeciwnych niz prawnicze/ekonomiczne, wiec nie czuje się pewnie w takich tematach. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. Magda przepraszam, ze tak tutaj sie z tym wtracam ale w jakich cenach mniej wiecej sa apaszki CARTIER?

    ReplyDelete
  3. Pani Ewo, bardzo ciekawy artykuł, zawsze z zainteresowaniem czytam Pani publikacje. Chętnie przeczytałabym coś na temat komentarzy jakie zbiera kolejny etap batalii Louboutin vs. YSL, staram się na bieżąco śledzić tę sprawę, jako że kwestie IPR są mi szczególnie bliskie, ale nie ma to jak relacja prawie z pierwszej ręki. Serdecznie pozdrawiam.

    ReplyDelete
  4. Taka jedna uwaga,czy nie powinno być np. "z dziedziny derywatów" ? Wydaje mi się, że jest częściej używana forma.

    ReplyDelete
  5. Petit: masz absolutna racje, ze powinno byc "z dziedziny derywatow", gdyz jest to forma uzywana czesciej w jezyku polskim i dziekuje za zwrocenie na to uwagi. Uzywa sie wlasnie slowa "derywaty", a rzadziej "derywatywy". Powod, dla ktorego uzylam "derywatywy" jest prosty -osobiscie bardziej mi sie podoba to slowo, uwazam, ze brzmi lepiej (jest takie "mniej chropowate") i troche ubolewam nad tym, ze nie jest to forma uzywana czesciej.
    Merigold: W kwestii sporu pomiedzy Louboutinem i YSL orientuje sie dosc ogolnie, ale postaram sie siegnac do opinii sadu apelacyjnego w tej sprawie i jesli uda mi sie ja przeczytac, napisze na ten temat.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts