Christian Louboutin - part II

Swoje pierwsze buty Louboutin produkował w fabryce w Nicei. Jednak ze względu na dość wysokie koszty produkcji oraz długi okres czekania na realizację zamówienia, po pewnym czasie produkcja została przeniesiona do Włoch, gdzie koszty były o połowę niższe w porównaniu z Francją.

Firma Louboutina rozwija się w błyskawicznym tempie. Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu istniało kilkanaście butików projektanta, obecnie jest ich już 55, w tym 5 poświęconych wyłącznie panom (gdzie np. mężczyzna z tatuażem może za 8 tys $ zamówić buty robione na miarę, na których znajdzie się wzór identyczny z tatuażem właściciela). Jeszcze w 2006 roku Louboutin sprzedawał 100 tys par butów rocznie, w roku ubiegłym było to już 700 tys. Kobiety na całym świecie uwielbiają buty mistrza. Pokazują się w nich aktorki i celebrytki. Jennifer Lopez śpiewała piosenkę o Louboutinach, Sarah Jessica Parker brała w nich ślub, Dita Von Teese podobno nosi wyłącznie buty projektanta, a pisarka Danielle Steel jest dumną posiadaczką 6 tys par. Każda wizyta Steel w jego paryskim butiku kończy się zakupem około 80 par, po czym pisarka narzeka na mały wybór. Louboutin projektuje czasem buty na specjalne zamówienie (np. jedna z klientek zażyczyła sobie buty z wykorzystaniem jej dokumentów rozwodowych) lub tworzy bardzo limitowane kolekcje, składające się zaledwie z kilkunastu par. "The thing I always try to remember is that feet are attached to the leg, and that you must prolong the silhouette. The shoe elongates the leg and does it discreetly. The goal is to get people to look at a woman's legs. It's all about the leg. No, it's not about the leg. It's about the woman". Ciekawą historię opowiedział kiedyś w jednym z wywiadów Alber Elbaz. Wkrótce po podjęciu pracy dla Lanvin, Elbaz poprosił Louboutina o stworzenie butów, będących dodatkiem do jednej z jego wczesnych kolekcji ubrań. Czerwony kolor podeszw wydał mu się wówczas zbyt mocno rzucający się w oczy, więc zdecydował się na popełnienie poważnego faux pas- przemalował je na kolor czarny.

Jakiś czas temu Louboutin postanowił załozyć archiwum, w którym przechowywane będą wszystkie modele butów przez niego zaprojektowane. Na miejsce archiwum wybrał swoją posiadłość Chateau de Champgillon w Vendee we Francji, a konkretnie ... stodołę znajdującą się obok 13-wiecznego pałacu, którego jest właścicielem (wspólnie ze swoim znajomym Bruno Chambellandem). Znajduje się tam obecnie 8 tys par, ale jest wystarczająco dużo miejsca na kolejne 6 tys. Prawdopodobnie za jakiś czas zostanie zatrudniony kurator, zarządzający archiwum, które będzie dostępne dla studentów i naukowców, a ewentualnie również dla odwiedzających.

Na pomysł stworzenia archiwum, Louboutin wpadł dość przypadkowo. Jeden z jego zafascynowanych modą znajomych przyszedł do biura Louboutina z wizytą i poprosił o pokazanie imponującej kolekcji. Projektant zaprowadził swojego znajomego do piwnicy, gdzie przechowywał wszystkie buty: "The first box I opened was a Chinese brocade shoe trimmed with mink. And the shoe was completely eaten. The man started screaming at me: 'You have to be responsible! All this work is beautiful, and yes, it belongs to you, but it also belongs to fashion history. It means something. So protect it properly!' It suddenly became evident, necessity creates everything in my life. It was necessary to protect the work of a great part of my life".

Na zakończenie chciałabym zacytować wypowiedź Harriett Quick, która pojawiła się kiedyś w amerykańskim Vogue'u: "The rich, imaginative world of Louboutin is completely compelling. This is a designer who understands how to make heels 'speak' in an erotic, joyful and flirtatious language-a wonderful sense of 'folies' encapsulated in 3D designs that make one happy, and do great things for your posture and legs".

Ewa Bytomska

 

 

Comments

  1. buty z kolcami są cudowne!

    http://klaudiaka.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Swietny post <3

    www.shadowofstyle.com

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts