Maiyet Part II

Jak wspomniałam poprzednio, Maiyet-jako bardzo młoda marka- zdążyła już zaprezentować trzy kolekcje podczas paryskich Tygodni Mody. Pokazy spotkały się z zainteresowaniem i pozytywnymi opiniami krytyków. Niektórzy określili Maiyet jako markę, która wciąż się rozwija i trudno jeszcze, po upływie tak krótkiego okresu czasu od jej powstania, zdefiniować jej styl. Inni uznali, że pomimo iż sam pomysł tworzenia akcesoriów i ubrań w krajach rozwijających się jest godny uwagi, nie jest to jednak wystarczający i jedyny powód, dla którego klienci będą kupować produkty Maiyet. Ubrania i akcesoria muszą być nie tylko bardzo dobrej jakości, lecz również muszą zainteresować potencjalnych klientów, zaintrygować swoją niepowtarzalnością i pięknem. 





"The problem with showing such deeply researched and far-flung pieces on a runway in a gilded Paris mansion is that they seem too international- just streamlined, black, urban clothes- to arouse the emotion that ought to come from pieces touched by human hands- while simultaneously sustaining those artisan communities". (Suzy Menkes)  Dyrektor kreatywna Maiyet Kristy Caylor tak określiła styl marki: "The overall approach is to keep it clean so that the embroidery and the craftsmanship play a key role". Inwestor i współzałożyciel marki Daniel Lubetzky stwierdził, iż należy pamiętać o tym, że wiele osób chętnie wesprze werbalnie inicjatywę o podłożu filantropijnym, ale nie oznacza to, iż przełoży się to na bardzo wysokie wyniki sprzedaży. Van Zyl w swoim wywiadzie dla CNN zasugerował, że jest to rodzaj przedsięwzięcia jeszcze bardziej pomocny niż czysta filantropia. To nie tylko pomaganie innym, ale również dawanie im możliwości rozwoju, pracy i w jakiś pośredni sposób eliminowanie konfliktów zbrojnych. Czyli innymi słowy zapewnienie potrzebującym przysłowiowej wędki, a nie ryby. Warto pamiętać o tym, że Maiyet nie jest jedyną, ani pierwszą firmą bazującą na tego typu filozofii. I tak na przykład Peter Thum wpadł na pomysł stworzenia firmy biżuteryjnej Fonderie 47, gdzie biżuteria powstaje m.in ze stali przetopionej z afrykańskich karabinów AK47 (pochodzących głównie z Konga). Dochody ze sprzedaży pierścionków czy naszyjników przeznaczane są m. in. na niszczenie określonej ilości karabinów (im droższe cacko, tym więcej karabinów zostaje zniszczonych). "A transformation is needed to break this cycle of violence in Africa. To this end, we are turning the power of the AK47 against itself. Not only do we destroy these weapons, but we invert what they stand for by remaking them into wearable art". (Peter Thum) Jedną z pierwszych firm, która mocno zaakcentowała chęć pomocy krajom afrykańskim poprzez umieszczenie fabryk produkujących swoje ubrania w tych rejonach świata, była Edun, której założycielami są Bono i jego żona Ali Hewson. Komentując jeden z pokazów Maiyet Meenal Mistry nawiązała do Edun w następujący sposób: "Similar in ethos to Edun at a higher price point and without the celebrity gloss". Na początku założyciele Edun mieli ambitne plany, aby aż 85% swoich ubrań produkować w Afryce. Ostatecznie jednak po wykupieniu prawie połowy udziałów w spółce przez LVMH, w chwili obecnej około 30-40% kolekcji powstaje w Afryce. Kilka lat temu Edun stworzył organizację wspierającą farmerów bawełny w jednym z najbiedniejszych rejonów Afryki- Północnej Ugandzie. Jedyną firmą, która produkuje 100% swoich ubrań w Afryce (Etiopii) jest Ditto Lemlem. Nawet fundacja Nelsona Mandeli zaprezentowała swoją kolekcję najpierw podczas Tygodnia Mody w RPA, a wkrótce zaprezentuje podczas nowojorskiego Tygodnia Mody we wrześniu. 40% ubrań z powyższej kolekcji powstaje w Afryce Południowej, a 7-9% dochodów ze sprzedaży zostaje przekazanych na potrzeby fundacji. Warto rownież wspomnieć o powstałej niedawno organizacji pozarządowej, wspieranej przez Organizację Narodów Zjednoczonych - Fashion 4 Development, której misją jest wspieranie rzemieślników i artystów w biedniejszych rejonach świata i pomoc w rozwoju ich lokalnych biznesów.

Ewa Bytomska

Comments

Popular Posts