Maiyet part I

Oglądałam niedawno na CNN wywiad (przeprowadzony przez Christianę Amanapour) z pochodzącym z RPA prawnikiem Paulem van Zylem, który przez wiele lat zajmował się walką z łamaniem praw człowieka w krajach trzeciego świata. "Co wspólnego z modą może mieć człowiek z powyższym doświadczeniem zawodowym?"- można zadać sobie pytanie. Otóż niecałe dwa lata temu van Zyl wspólnie ze swoim partnerem biznesowym - Meksykaninem o żydowskich korzeniach - Danielem Lubetzkym wpadł na pomysł stworzenia marki sprzedającej ubrania i akcesoria wykonane w całości lub częściowo w krajach rozwijających się. I okazuje się, że Maiyet (słowo to oznacza egipską boginię prawdy i harmonii) zdobywa sobie nie tylko coraz więcej zainteresowanych klientów, lecz również zaczyna cieszyć się coraz większą rozpoznawalnością na rynkach światowych. Kiedy pierwsza kolekcja ubrań i akcesoriów Maiyet zaprezentowana została w Barneys New York, van Zyl z dumą podkreślił, że przyjęcie z okazji powstania marki jest jedynym w świecie mody, na którym oprócz osób z branży pojawiła się liberyjska laureatka pokojowej Nagrody Nobla Leymah Gbowee. Oprócz Barneys New York, produkty marki dostępne są w butikach w Paryżu, Florencji, Tokyo, Seulu i Kuwejcie. 


Dwuletnia firma ma już obroty rzędu 3,5 miliona $, ale van Zyl wspólnie z dyrektorem kreatywnym Kristy Caylor mają bardzo ambitne cele zwiększenia tej kwoty ponad trzydziestokrotnie (do 100 mln $) w przeciągu najbliższych pięciu lat. Kadra zarządzająca pochodzi z firm takich, jak Ralph Lauren, Celine czy The Row, a styl reprezentowany przez Maiyet, Caylor określiła następująco: "If Celine and Dries van Noten had a baby". Założyciele marki spędzili kilka miesięcy podróżując po odległych zakątkach Indonezji, Kenii i Indii, w poszukiwaniu małych zakładów rzemieślniczych i krawieckich. Miejscowi rzemieślnicy pracują nad biżuterią, akcesoriami skórzanymi i ubraniami, które są następnie wysyłane do Nowego Jorku i Włoch i tam wykańczane: " Our strategy overall is to get the artisans to do what they're particularly good at and have the experts do the rest". Rzemieślnicy nie są jednak zobowiązani do wykonywania produktów wyłącznie dla Maiyet, mogą też współpracować z innymi firmami i kupcami, co daje im szansę na wyższe zarobki. Van Zyl w następujący sposób opisuje swój pomysł na biznes: " In all the places I worked when I was investigating human rights, I would see artisans with rare skills that were insufficiently utilized and leveraged ... it was becoming clear that luxury was all about artisanship, and finding what was unique and handmade, and there was real opportunity to combine the two, to create sustainable business". Maiyet już trzykrotnie pokazywał swoje kolekcje na paryskich Tygodniach Mody, za każdym razem zbierając masę pozytywnych recenzji. Misja firmy to- cytując van Zyla: "Changing the world one accessory at a time"- próba zwrócenia uwagi świata mody na jakość i niepowtarzalność ręcznie wykonywanych akcesoriów, a przy okazji pomoc rzemieślnikom w odległych zakątkach świata, którzy nie mają dostępu do skomplikowanej machiny dystrybucji i marketingu świata zachodniego. Maiyet zobowiązał się do przekazania części swoich dochodów na kształcenie i rozwój swoich "pracowników", zakup potrzebnych narzędzi i ogólną poprawę warunków pracy. " If you want to make Kenyan workers more money for the hour that they work, you have to be a very successful brand. If you're a social entrepreneur, and if you have a vision about what you have to do, the greatest risk is if you don't execute it properly" (Van Zyl).

Ewa Bytomska

Comments

Popular Posts