Coach part 3


Podobnie, jak wiele czytelniczek bloga, które wyraziły tu swoją opinię, sama zdecydowanie nie jestem fanką marki Coach i nie sądzę, abym kiedykolwiek nabyła jakikolwiek produkt tej firmy. Postanowiłam jednak napisać drugą część artykułu, poświęconą Coach ze względów czysto informacyjnych. Aby mieć dobry i pełny obraz tego, co dzieje się na rynku, nie można bowiem skupiać się wyłącznie na firmach, których model biznesu nam odpowiada. Oczywiście znacznie łatwiej jest interesować się firmą, z której filozofią się identyfikujemy, a której produkty kupujemy z wielką przyjemnością. Nasuwa mi się skojarzenie z firmami, które mają kłopoty finansowe, są na skraju bankructwa.

 Nie można ich wszystkich "wsadzić do jednego worka". Istnieją fundusze, które inwestują w akcje podupadajacych firm i należy bardzo dokładnie przeanalizować, w które z nich warto, a w które nie. Jedne z nich przechodzą reorganizację i w konsekwencji ich sytuacja finansowa i pozycja na rynku unormuje się (np. wszystko wskazuje na to, że tak będzie wyglądać przyszłość American Airlines), inne podupadną całkowicie (np. jedynym powodem, dla którego jeszcze funkcjonują są niskie stopy procentowe, jeśli jednak pójdą one w górę, firma nie poradzi sobie ze spłatą długów i w konsekwencji całkowicie zbankrutuje).
Czytając wypowiedzi prezesa Frankforta odnoszę wrażenie, że za każdym razem próbuje przekonać konsumentów (i może sam siebie), że Coach jest marką luksusową. Trudno mi było się nie roześmiać, czytając następującą wypowiedź (gdyż uważam przedstawioną tu sytuację za kompletnie nierealną): "A great day occurs for me when I go into a store and I see a woman dressed in the most stylish European brands standing next to a UPS driver, both of them looking at a Coach bag". Sytuacja, w której kobieta ubrana od stóp do głów w Chanel, Hermes czy Louis Vuitton pokaże się z torebką Coach jest absolutną fantazją.
Frankfort zaczął pracę dla Coach w roku 1979, a dwa lata później otwarty został pierwszy sklep Coach w Nowym Jorku. Sklep zajmował powierzchnię zaledwie niecałych 50 m2, ale podobno obroty w pierwszym roku jego istnienia wyniosły imponujacę 1.2 mln $. Firma znajdowała się w rękach rodziny założyciela jeszcze przez następnych kilka lat, po czym została sprzedana amerykańskiemu koncernowi Sara Lee. W 2000 Coach zadebiutował na NYSE. Powoli produkcja wszystkich artykułów marki została przeniesiona do Chin i innych krajów, dzięki czemu zmniejszyły się znacznie koszty produkcji, a co za tym idzie zwiększyły się dochody firmy. Przez ostatnie 10 lat, sprzedaż rosła mniej więcej 22% rocznie. Coach zatrudniał przez jakiś czas projektanta kojarzonego obecnie ze swoją własną marką- Reed'a Krakoff. Podobno to właśnie Krakoff wspólnie z Frankfortem wymyślili charakterystyczne logo Coach. Trudno mi było w to uwierzyc, ale wyczytałam, że produkty Coach sprzedawały się bardzo dobrze w Japonii. Nie ukrywam, że było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, znając zamiłowanie Japończyków do produktów luksusowych i wagę, jaką przywiązują do jakości. 90% obecnych dochodów pochodzi ze sprzedaży akcesoriów w USA, Kanadzie i Japonii, ale Coach planuje ekspansję na inne rynki azjatyckie i europejskie. W samych Chinach otwartych zostanie w najbliższym czasie 40 nowych sklepów. Firma planuje również powiększyć asortyment akcesoriów przeznaczonych dla panów.
Przyznam, że czytając wypowiedzi Frankforta, trudno mi czasem ukryć swoją irytację. Weźmy na przykład następującą wypowiedź: "We are hearkening back to what brought Coach a cult following by using references from the past in a very modern way. It talks to today's woman, who is looking for more individuality, who is looking for something unexpected". Cóż, pozostawię tę opinię bez komentarza.

Ewa B

Comments

  1. Pani Ewo, czytanie Pani artykułów to czysta przyjemność. Wplata Pani dane finansowe i statystyczne w taki sposób, ze nie pozostawiają one jednego wielkiego znaku zapytania na twarzy czytelnika. Sa zrozumiale a jednocześnie nie obciążają całego artykułu. Nie stara się Pani na sile tłumaczyć wypowiedzi, pozostawiając je w oryginale dla czytelnika do przeanalizowania. Jednym słowem perfekcja.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts