American LVMH part 4


Zdecydowałam się poświęcić "amerykańskiemu LVMH" tak dużo uwagi, gdyż wydaje mi się, że jest to świetny przykład na to, co dzieje się w amerykańskim świecie mody. I niezależnie od tego, czy uznamy marki należące do Andrew Rosen'a za luksusowe, czy nie, odgrywa on niewątpliwie ważną rolę w branży odzieżowej nie tylko w USA, ale i poza granicami. Przeczytałam dzisiaj wywiad, którego Rosen udzielił portalowi www.style.com(www.style.com/trendsshopping/stylenotes/052412_CFDA_Andrew_Rosen/#page-1) i o ile cały wywiad był interesujący i zachęcam do jego przeczytania, zwróciłam najbardziej uwagę na jeden jego fragment, w którym Rosen przedstawia swoją wizję rozwoju marek, których jest współwłaścicielem: "For me, I think that one of the reasons I work with so many different designers [is] I am able to understand what their vision and their culture is, and be able to help them be successful in that. If you look at the different companies in which I am involved, they all have a completely different point of view, and I don't link them together at all. A lot of big companies like to put everything together, produce synergies, best practices-I hate that expression. I tend to like to have them be able to develop their own culture, their own aesthetic. I've been able to bring them what I think will help from other places". Nic więc dziwnego, że projektanci m.in. 
Proenzy Schouler zdecydowali się sprzedać połowę swojej firmy właśnie Rosenowi, bo czy można zażyczyć sobie lepszego partnera biznesowego? 





Obeznanego w świecie mody i biznesu, z ogromnym kapitałem, a jednocześnie szanującego pomysły i wizje założycieli marki. Kilka dni temu Rosen otrzymał prestiżową nagrodę za całoksztalt , przyznaną przez Council of Fashion Designers of America. Czytając wywiad, nasunęła mi się jeszcze jedna refleksja. Rosen wspomina o tym, że wciąż jest w nim mnóstwo pasji do tego, co robi i gdyby stracił ów entuzjazm i zaangażowanie, oznaczałoby to konieczność przejścia na emeryturę. Wydaje mi się, że większość (jeśli nie wszyscy) osób odnoszących sukcesy (nie tylko w branży modowej) ma dokładnie takie samo spojrzenie. Pamiętam wypowiedź Oscara de la Renty, który przyznał, że niezależnie od tego, jak wiele już osiągnął i jak popularne były jego poprzednie kolekcje, on wciąż żyje przyszłością. Wciąż chce się rozwijać, wciąż chce odnosić sukcesy, przyszłość jest jego siłą napędową.
Wracając jednak do Rosena i jego Theory, warto przypomnieć, że dwa lata temu pierwszym dyrektorem artystycznym marki został belgijski projektant Olivier Theyskens, określony przez jednego z dziennikarzy jako "hollywoodzka wersja Jezusa z Galilei" (patrząc na zdjęcia projektanta, trudno się z tym określeniem nie zgodzić). Theyskens pełnił wcześniej funkcję dyrektora artystycznego Niny Ricci, pracował również dla Rochas. Nowojorski "uber-garmento" uznał, że belgijski projektant "will bring new energy and keep pace with women's evolving tastes". Powstała nowa linia ubrań tzw. "Theyskens' Theory" i ku wielkiemu zadowoleniu Rosena sprzedaż ubrań owej kolekcji w pierwszym kwartale od momentu pojawienia się jej na rynku, przyniosła firmie 3 mln $ więcej niż się spodziewano (10 mln $ zamiast oczekiwanych 7 mln $). Ubrania Theyskens' Theory należą do tych bardziej przystępnych cenowo.
Na koniec pozwolę sobie zacytować wypowiedź Mike'a Albo, gdyż jego pogląd na Theory jest bardzo zbliżony do mojego,a nie sądzę, abym była w stanie ująć to lepiej i bardziej elokwentnie:"It seems to have found a niche for itself: a contemporary clothing brand that is just a tiny silk thread away from being a designer label but isn't one. The clothes stay as basic as Banana Republic for the small/medium/ large mind-set while trying to be as distinctive as a designer brand like Marc Jacobs, which these clothes seem to emulate in both their understated preppie-cool style as well as their price tags. For me high prices are justified if I can fool myself into thinking that something is a luxury brand or created by some mastermind with a unique vision of the world. The clothes here do not offer as much wit, passion or unity of theme as could be had for the same amount at, say, Marc by Marc Jacobs or John Varvatos".

Ewa Bytomska

Comments

Popular Posts