Jackie Kennedy and Chanel


Ten różowy kostium z bukli stał się częścia historii a miała go na sobie Jackie Kennedy w Dallas, 22-go Listopada 1963 roku, w dniu kiedy został zastrzelony jej mąż Prezydent Stanów Zjednoczonych John F. Kennedy. Według biografa Williama Manchester'a Piewrsza Dama odmówiła jego ściagnięcia po tym jak został zaplamiony krwią mówiąc "niech zobacza co zrobili!". Komplet ten przechowuje się obecnie w sejfach Meryland i przez 100 lat zakazano jego upubliczniania.
Dlaczego przywołujemy ta odległa historię? Oczywiście wszystko dzięki Karlowi. Otóż powszechnie uważa się, że Jackie miała na sobie w tym dniu kostium Chanel. Karl jednak twierdzi, że to podróbka, bardzo dokładna kopia "line-by-line copy" wykonana przez Olega Cassiniego.
Cała sprawa wyszła gdy Tim Blanks przeprowadzał wywiad odnośnie książki 'Little Black Jacket' z Carine Roitfeld i Karlem Lagerfeldem. Kiedy Tim zapytał Carine kiedy po raz pierwszy widziała żakiet Chanel, ta odpowiedziała: "pierwszym żakietem Chanel jaki widziała był ten w telewizji. Miała go Pani Kennedy i był różowy." "Nie! Zostałaś oszukana jak wszyscy inni Carine. W 1963 roku" odpowiedział Karl "to była podróbka. Kopia wykonana przez Cassiniego. Ona miała (Jackie) oryginalne rzeczy Chanel, które zamawiała dla niej jej siostra. Mamy na to wszystko dowody."
Portal fashionista.com przeprowadził swoje dochodzenie w tej sprawie i jak się okazuje sprawa tego kostiumu jest przedmiotem sporu historyków mody od długiego już czasu. "Pink bucle suit" ma nawet swoja osobna stronę na Wikipedii i jest tam na końcu mała wzmianka, że kostium pochodzi ze sklepu Chez Ninon w Nowym Jorku i był wykonany "line-for-line Chanel system".
Powołując się na Justine Picardie, autorkę autoryzowanej biografii Coco Chanel, Jackie Kennedy została klientką domu mody w 1950 roku, ale po tym jak została ostro skrytykowana przez amerykańską prasę za zakup strojów od Chanel za 30 tys. dolarów w czasie trwania kampanii prezydenckiej męża, nie mogła już sobie pozwolić na zakupy u Coco i narażanie się na krytykę mediów. Po tym incydencie Jackie zaczęła kupować komplety u Chez Ninon, które wykonane były z materiałów dostarczonych od Chanel i ich metoda. Tak więc również różowy kostium noszony 22.11.1963 roku był wykonany w Nowym Jorku z materiałów od Chanel, guzików od Chanel i krojów Chanel ale przez Chez Ninon.
Czy to była więc podróbka? Niech się o to dalej spieraja historycy. Cała ta sprawa pokazuje jak mały żakiecik może być zaplątany w pasjonującą historię, dzięki której będzie prawdopodobnie zapamiętany na zawsze.
Przychodzi mi jeszcze jedna refleksja na myśl po tej lekturze. Zastanawiam się dlaczego w Ameryce czy Europie Zachodniej osoba publiczna pokazująca się w nieorginalnym produkcie (obojętnie suknia, torba, buty) jest narażona na masową krytykę i niejednokrotnie jej kariera kończy się. Patrz chociażby skandal z Courtney Love, która miała na sobie podróbkę sukni Chanel. U nas natomiast "gwiazdy" takie jak Tomasz Jacyków, Natasza Urbańska, Doda, Kasia Zielińska pozują reporterom z najbardziej obrzydliwymi podróbami i nikt sobie z tego nic nie robi a pół narodu się cieszy, że nie sa glupi, bo nie wydają fortuny na oryginały. Wstyd :-(

Comments

  1. Coz za ciekawy post. Temat rozowego zakietu pseudo-Chanel Jackie Kennedy byl mi zupelnie nieznany, wiec przeczytalam o calej historii z duzym zainteresowaniem.

    ReplyDelete
  2. zgadzam sie Magdo a gazety brukowce piszą że KASIA Zielińska w oryginalnej torbie hernes brikin.Żenada to sie w głowie nie miesci a Doda to dla mnie cała jest tandetna.tak na marginesie to żakiecik Jackie jest super śliczny no i post ciekawy.

    ReplyDelete
  3. na blogowym profilu na fb wstawiłam zdjecie własnie Kasi w pseudo ''labutinach'' i ztorebka Chanel, jej birkin nawet koło Hermesa nie stała a najlepszą miała podróbkę białą prady. Odkad ma styliste wygląda super, odmienił jej wizerunek o 180 stopni ale o dodatki nie zadbał ;-(

    ReplyDelete
  4. powinnaś częściej publikować zdjęcia polskich celebrytów w podróbkach, może wtedy w koncu media się też tym zainteresują i już nie będą tak często okradać projektantów.

    ReplyDelete
  5. Bardzo ciekawy post. Nie wiedziałam wcześniej o tym.

    ReplyDelete
  6. Bardzo ciekawy post-czytalo sie go z przyjemnoscia:)
    Co do linczu na osobach, ktore posiadaja wiecej jak widac jest od bardzo dawna:)
    Wydaje mi sie,ze gdyby kazdy zwykly Kowalski zarabial po min. 5 tys zl to takich sytuacji by nie bylo bo kazdego byloby stac na takie dobro luksusowe i nie bylo by to cos nadzwyczajnego,poniewaz byloby to normą.

    ReplyDelete
  7. baaardzo fajny post! oby wiecej takich!:D

    ReplyDelete
  8. Pani Magdo, obserwuję bloga od samego początku i niezmiennie jestem pod wrażeniem wiedzy, wyczucia stylu, znajomości aktualnych trendów, etc. Uważam, iż Pani blog jest taką perełką na modowo-blogowej mapie Polski. Wykonuje Pani wraz z mężem i Panią Ewą Bytomską (której posty zawsze czytam z zapartym tchem, podziwiając lekkość pióra i fachowość) kawał "dobrej roboty" edukując Polki i pokazując, jak to bardzo trafnie ujęła jedna z Pani czytelniczek, "jak zachowują się louboutiny w zetknięciu z chodnikiem a nie czerwonym dywanem".
    Raczej nie czytam komentarzy zamieszczanych pod poszczególnymi postami jednak tym razem muszę zrobić wyjątek. Iza Dania napisała: "Wydaje mi sie,ze gdyby kazdy zwykly Kowalski zarabial po min. 5 tys zl to takich sytuacji by nie bylo bo kazdego byloby stac na takie dobro luksusowe i nie bylo by to cos nadzwyczajnego,poniewaz byloby to normą." Otóż Pani Izo jestem zwykłą Kowalską, bez urazy i osobistych awersji, należę do tej części polskiego społeczeństwa, które ma to szczęście, iż zarabia ponad te 5 tys. i proszę mi wierzyć, zakup ubrań i dodatków z tzw. segmentu dóbr luksusowych to dla mnie nadal spory wydatek. Mimo tego, że obracam się w środowisku ludzi, których zarobki kilkanaście razy przekraczają naszą średnią krajową, każda nowa sukienka, para butów czy torebka wzbudza liczne komentarze i to zazwyczaj nieprzychylne. Podobnie jak Pani Magda uważana jestem za zadzierającą nosa snobkę, która dodatkowo się wywyższa, bo na każdym kroku ruguje wszelkie przejawy indolencji, chociażby w kwestii paradowania z "podróbkami". Nie będąc gołosłowną podam dwa przykłady z ubiegłego miesiąca: na ostatniej imprezie branżowej pojawiłam się ze swoją ukochaną wieczorową torebką Diora, wszyscy komentowali za moimi plecami, że "pewnie podróba a jak nie podróba to trzeba mieć nie równo pod sufitem" ale jakoś nikomu, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, nie przeszkadzało by "pocykać" sobie fotki z tąż torebką leżącą na sofie, podczas gdy ja doskonale bawiłam się na parkiecie. Drugi przykład: poprosiłam jedną z pracownic, by oddała do szewca kilka par moich butów, po kilku dniach usłyszałam, że dziewczyna postanowiła sobie jedną parę wypożyczyć na "randkę życia" i po owej randce uznała, że czerwona podeszwa czerwoną podeszwą, ale te buty wcale nie są takie wygodne i trzeba być skończoną kretynką, by wydać tyle kasy na coś, w czym nawet chodzić nie można :)Pewnie przynudzam, więc krótka puenta z autopsji: nasze społeczeństwo nie dorosło do dóbr luksusowych i to nie z powodów ekonomicznych ale z powodu ciągle raczkującej świadomości nt. tego czym dobro luksusowe jest i za co właściwie nabywszy je płacimy. Właśnie dlatego ten blog jest dla mnie światełkiem w tunelu :)

    ReplyDelete
  9. A M E N !!!!!!!!!!!!!!!!!! DZIEKUJE I IDEALNIE NAPISANE, CO DO PRZYKŁADOW ZNAM PODOBNE Z AUTOPSJI ;-)) DZIEKUJE ZE PANI TU ZAGLĄDA!

    ReplyDelete
  10. Nie ma za co:) Cała przyjemność po mojej stronie:) Pozdrawiam

    ReplyDelete
  11. Wydaje mi się, że brak krytyki "gwiazd" z podróbkami nie wynika tylko z podejścia o jakim napisałaś. W większości lansowanych pism, gdzie roi się od zdjęć celebrytów na otwarciu sklepu odzieżowego, kosmetycznego, dziecięcego czy warzywniaka dziennikarze opisujący tych celebrytów nie mają pojęcia na temat oryginalności bądź nie noszonych przez nich ubrań. My przyjmujemy, że osoba pisząca publicznie powinna być kompetentna i powinna dostarczać rzetelnych informacji, a tak często nie jest. A ludzie widząc, że celebryta zgarnia 100 tys zł miesięcznie zakłada, że paradując z torebką Chanel gwiazdeczka przy swoich zarobkach mogła pozwolić sobie na wydanie tych 15 tys. To, że lansują się z podróbkami jest ogromnym wstydem, ale pewnie liczą, że nikt się nie zorientuje, bo większość społeczeństwa nie wie jak wygląda oryginał, a Ci co się znają zazwyczaj nie są targetem owych "gwiazd".
    Z drugiej strony zawsze mnie zachowanie takich celebrytów dziwi, bo biorąc pod uwagę, że duża część osób, która nie interesuje się modą nie zauważy nawet czy torebka jest od Chanel czy od Diora to celebryta powinien zakupić pasującą do stroju torebkę np. w Zarze. Dzięki temu efekt ładnie dobranego stroju byłby osiągnięty, a nie byłoby wstydu wśród ludzi, którzy odróżniają podróbkę.

    ReplyDelete
  12. NIe wiem w jakiej czesci Pani Polski pracuje,ale w zachodniopomorskim,gdzie nie ma praktycznie zadnych fabryk tylko same markety, zarobki rzedu 5 tys czy nawet wiecej sa marzeniem wlasnie zwyklego Kolwalskiego.Na pewno mimo wszystko jest Pani latwiej kupic buty za 2000 zl niz temu kto zarabia ok.1500:)Wiec akurat dobro ekonomiczne ma tutaj ogromne znaczenie,gdzie jakies 70% spoleczenstwa zastanawia sie przy wyplacie co oplacic najpierw a nie jakie buty w tym miesiacu kupic:)Rozumiem rowniez ,ze nasze spoleczenstwo nie jest przygotowane do tego typu zakupow-ja sama nie jestem:)Tylko,ze nie nazywam kogos glupkiem z powodu posiadania takich rzeczy.Dzieki Magdzie i jej pracy poswieconej w ten blog:) wiem dlaczego wlasnie to jest takie drogie,ile czasu jest poswiecone aby taka rzecz przygotowac.I podpisuje sie rekoma i nogami,ze ten blog to cos na co Polska dlugo czekala-na uswiadomienie:):)

    ReplyDelete
  13. dziewczyny jest tak jak piszecie, podpisuje si epod tym i dziekuje ze jestescie!

    ReplyDelete
  14. Pani Izo, żadna tajemnica. Pochodzę ze Śląska, tu żyję, mieszkam i pracuję. Osobiście wyznaję w życiu zasadę iż "dla chcącego nic trudnego" i bez znaczenia jest lokalizacja geo-ekonomiczna. Najważniejsze to mieć w życiu pasję i marzenia, na których realizację trzeba ciężko pracować.
    Wracając do meritum. Doskonale rozumiem sytuację rodzin, które za 1500 zł muszą związać koniec z końcem i dla których zakup pary butów w cenie przewyższającej miesięczny budżet jest totalną abstrakcją. Nie rozumiem jednak jak można: primo wmawiać takim ludziom, że są gorsi ponieważ na coś ich stać lub nie, secundo robić wodę z mózgu, karmiąc papką medialną w której aż roi się od pseudo-celebrytów odzianych w krzyczące loga "made in china", bo w moim odczuciu to nie tylko okradanie artystów, którzy tworzą oryginały ale przede wszystkim obrażanie większości społeczeństwa w myśl zasady "biedny to głupi" i się nie połapie. Tertio celem mojego postu było ukazanie powszechnie panującej u nas indolencji. Celowo podniosłam w nim kwestię zarobków przewyższających średnią krajową. Chciałam tym samym pokazać,że nawet wśród ludzi, których stać na dobra luksusowe panuje głęboko zakorzenione przekonanie, że po co przepłacać za oryginały skoro można mieć "to samo a nawet lepiej" za ułamek ceny i głupkiem jest ten, kto tego nie rozumie.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę radosnych, pogodnych Świąt Wielkanocnych.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts