Oscar de la Renta - part 2


Jak wspomniałam w pierwszej części artykułu, marka Oscar de la Renta to nie tylko kolekcje "ready-to-wear", ale również akcesoria, perfumy (wkrótce pojawią się także zestawy do makijażu), ubrania dla dzieci do 14 roku życia. Prezes firmy Alex Bolen (zięć Oscara de la Renty) przewiduje, że np. dział z obuwiem, za który odpowiedzialna jest pracująca uprzednio dla Manolo Blahnika Annelie Hofstrom, przyniesie w przeciągu najbliższych lat obroty rzędu 50 mln USD. A warto przypomnieć, że akcesoria marki pojawiły się po raz pierwszy dopiero w 2001. Rok później w 2002 powstał dział zajmujący się wyposażeniem wnętrz- Oscar de la Renta Home, za który odpowiedzialny jest Miles Redd. "Redd says that the home line that launches this spring will be divided into categories called City, Island and Country, "the places where Oscar has his houses", and everything will be done with "an ODLR sensibility".



Zacytowana powyżej Julia Reed przeprowadziła rozmowę z Alexem Bolen, poruszając m.in. kwestię ekspansji firmy. "I do worry sometimes that we're getting into too much stuff", Bolen says, but he adds that the whole point of the current shift -which he likes to refer to as "an evolution, not a revolution"-is the lack of disconnect between "what we're doing and where we make our money". Beginning around the early '70s, designers began licensing their names to producers of everything from fragrance and sheets to jeans and menswear. At one point, there was even a Bill Blass Mercury sedan. The collections-usually the only "product" made by the designer himself-were increasingly used to drive the sales of the more lucrative licensed products. But it's a road fraught with peril. At worst a designer can end up losing control of his own name. At best there can be a creeping gap between the sensibility of the designer and the sunglasses-or whatever else- that might earn him a check".
Autorka tej wypowiedzi bardzo trafnie podsumowała problemy, jakie mogą powstać w przypadku zbytniej dywersyfikacji marki. Za chwilę omówię kłopoty, jakie pojawiły się w dziale perfumeryjnym u Oscara de la Renty, ale zanim to zrobię chciałabym zwrócić uwagę na proces tworzenia perfum w przypadku marek luksusowych. Pamiętać bowiem należy o tym, że większość marek luksusowych nie produkuje, ani nie zajmuje się dystrybucją swoich własnych perfum. Zajmują się tym duże koncerny kosmetyczne, typu L'Oreal, Procter & Gamble, czy Estee Lauder, które otrzymują prawo do używania nazwy marki, za co oczywiście sowicie płacą. W związku z tym, na co zwraca uwagę powyżej Julia Reed, w skrajnym przypadku może dojść do sytuacji, gdzie marka luksusowa traci kompletnie kontrolę nad tym, co się dzieje z ich perfumami (i innymi produktami). Do tego doszło własnie u Oscara de la Renty. Pierwsze perfumy Oscar stworzone w 1977 cieszyły się ogromną popularnością i szybko stały się bestsellerem, sprzedawanym w ponad 70 krajach. Później powstały jeszcze inne zapachy, jak Pour Lui oraz Volupte, a z biegiem czasu prawa do produkowania perfum i nazwy "Oscar de la Renta" znalazły się w rękach firm takich, jak Avon, El Sanofi i YSL Beaute. W 2008 YSL Beaute zostało wykupione przez L'Oreal, a nowym dystrybutorem perfum Oscar de la Renta została Elizabeth Arden wspólnie z L'Oreal. W tym momencie okazało się, że perfumy sprzedawane są praktycznie wszędzie, w bardzo mało prestiżowych miejscach, typu Wal-Mart, czy Kohl's, w mało atrakcyjnych opakowaniach, a  Oscar de le Renta nie ma zupełnie wpływu na to, co się dzieje. Firma L'Oreal skupiała się wyłącznie na dochodach, więc zależało jej na tym, aby sprzedawać jak największą ilość perfum w jak największej ilości punktów sprzedaży, centrów handlowych, czy sklepach duty-free. Oscar de la Renta zdecydował się w końcu na 18-miesięczną walkę z koncernem L'Oreal i ostatecznie udało mu się odkupić prawa do produkcji i dystrybucji swoich perfum. Natychmiast wycofał swoje perfumy z mało atrakcyjnych punktów sprzedaży i outletów, a następnie wypuścił na rynek dwa nowe zapachy- Esprit d'Oscar i Live in Love.

Ewa Bytomska

Comments

  1. Witam Pani Magdo,
    bardzo cenię Pani wyczucie stylu, dlatego mam pytanie. Kupiłam dziś sukienkę w kolorze ecru (właściwie to jest niemal biała) i zastanawiam się z czym ją zestawić. Na Polską pogodę rajstopy są niezbędne... cielistych nie znoszę, a czarne wyglądają dość ciężko... Co do białej sukienki? Cieliste czy czarne? Szpilki z pewnością nosić w kolorze czerni. :)
    Będę wdzięczna za odpowiedź.
    A to już moja mała biała
    http://www.zara.com/webapp/wcs/stores/servlet/product/uk/en/zara-S2012/189503/758522/SEAMED%2BDRESS%2BWITH%2BFLARED%2BSKIRT

    ReplyDelete
  2. Przepraszam, że tak marudzę, ale kupiłam jeszcze taką bluzkę baskinkę http://www.zara.com/webapp/wcs/stores/servlet/product/uk/en/zara-S2012/189508/700542/SEAMED%2BTOP%2BWITH%2BFRILLS chciałabym ją nosić do białej ołówkowej spódnicy, lecz ponownie pojawia się problem z tymi nieszczęsnymi rajstopami... ;) będę wdzięczna za Pani sugestię :)

    ReplyDelete
  3. jest juz wiosna i rajstop nie potrzeba, nie lubie ich wiec ja nawet zima na specjalne okazje ide z gołą stopą trzeba cierpieć jak chce sie dobrze wyglądać

    ReplyDelete
  4. z tym, że trzeba cierpieć całkowicie się zgodzę... ;) dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts