The Battle for Hermes ....part 2

Najważniejsze nastąpiło w późnych latach 80-tych, kiedy to cały świat był świadkiem w jaki sposób Arnoult przejął od rodziny Vuitton firmę Louis Vuitton. Choć walka toczyła się w zaciszach sal konferencyjnych odbiła się szerokim echem w całym świecie mody. Na jej skutek Dumas poczynił dwa kroki w celu ochrony Hermes przed przejęciem przez kogoś z poza rodziny. Po pierwsze, w roku 1989, stworzył spółkę partnerską o nazwie Emile Hermes SARL, której głównym zadaniem była reprezentacja członków rodziny posiadających udziały w firmie jak i również była odpowiedzialna za zatrudnianie managerów w firmie jak i podejmowania decyzji strategicznych dla firmy. Drugi, w roku 1993, Dumas wypuścił na rynek francuskiej giełdy 20 procent akcji (później dodano jeszcze 8 procent). Te publicznie dostępne akcje nie mają siły zarządzającej w firmie (innymi słowy ich posiadacze lub jeden posiadacz nie ma wpływu na decyzje firmy). To są właśnie udziały, które teraz wykupił jedna po drugiej LVMH.




Od tamtego czasu Hermes rozkwitł, przede wszystkim ze względu na nieustający popyt na wyroby ze skóry, które przez znawców mody uważane są za najlepsze z najlepszych. Ulubione to czywiście torebka Kelly, której ceny zaczynają się od $8450 oraz torebka Birkin z ceną zaczynającą się od $8850. Pomimo znaczących cen, torebki Hermesa są nie tylko pożądane, lecz również przez wielu kolekcjonowane: mówi się na przykład, że Victoria Beckham posiada ponad 100 torebek Birkin wartych ponad dwa miliony dolarów.


Budowa torebki Hermes zaczyna się od kaletnika, który sprawdza skórę i wycina ręcznie każdy kawałek. “Jakość zależy od oka rzemieślnika,” mówi Axel Dumas, kuzyn Pierre-Alexis i dyrektor operacyjny firmy podczas wizyty w zakładach. “To bardze delikatne zadanie” dodaje.
Axel Dumas jest 40-to letnim synem Oliviera, najstarszym z piątki braci Dumas. Razem dla firmy pracuje dziewięciu członków rodziny Hermes: Pierre-Alexis; Axel; ich wujek Bertrand Puech; jego syn Etienne Puech, area manager w dziale zegarków; jego córka Amelie Puech, asystent w dziale produkcji siodeł; ich kuzyn Guillaume de Seynes, executive vice president; ich kuzynka Julie Guerrand, dyrektor rozwoju w firmie; ich kuzynka Pascale Mussard, dyrektor “petit h”, jedynego w swoim rodzaju oddziału wytwarzającego rzeczy z odpadów; oraz jej siostra Maria Schaeffer, koordynator artystyczny w dziale zamówień specjalnych. Kilku innych członków rodziny zasiada w radzie nadzorczej.
Axel zacząl pracę w firmie w wieku lat 14-stu “aby nauczyć się jak szyć,” wspomina sam ze śmiechem dodając, że nie był w tym najlepszy. W wieku lat osiemnastu, przeniósł się do biura prasowego. Po ukończeniu Sciences Po w Paryżu pracował dla Paribas bank przez dwa lata w Beijing i przez sześć w Nowym Jorku. Wtedy, mówi, “Jeans-Louis Dumas zapytał czy chciałbym dołączyć do Hermesa na co się zgodziłem, a on zapytał w jakim dziale chciałbym pracować. Odpowiedziałem, że nigdzie indziej jak w finansach. Więc wrzucił mnie w finanse.” Rok później został awansowany na dyrektora sprzedaży odpowiedzialnego za sklepy we fRancji. Następnie spędził dwa lata jako dyrektor generalny działu biżuterii i dwa lata dyrektor działu wyrobów ze skóry. W maju został mianowany COO (szef operacyjny) odpowiedzialny za zakłady rzemieślnicze i sięć sprzedaży. Podczas wizyty w zakładach wita każdego z metiers (rzemieślnika) po imieniu ściskając każdemu dłoń. “To wszystko,” mówi, przechodząc przez zakład, “ci wszyscy rzemieślnicy - to Nasz kręgosłup.”
Zatrzymał się przy jednym ze stołów i z zadowoleniem spojrzał na kaletnika pracującego nad musztardową skórą z Porosusa, krokodyla z Australii. “Czekaliśmy na tą skórę dwa lata,” wyjaśnia Axel . “musieliśmy znaleźć skórę odpowiednio jasną aby móc zabarwić ją na tak delikatny kolor.” Będzie później użyta do zrobienia Kelly 35 - torebka Kelly mająca u podstawy 35 centymetrów. “ Czasami ktoś zamawia torbę ze skóry tak rzadką jak ta i musi długo czekać zanim znajdziemy odpowiednią skórę.” Szybko dodaje też, że cena za taką torebkę nie zależy od trudności w znalezieniu skóry. “ Za jedyną w swoim rodzaju możesz żądać każdej ceny,” przyznaje. “ To nie pożądanie określa cenę w Hermesie. To koszty produkcji.”

Każdy rzemieślnik otrzymuje wszystkie kawałki skóry potrzebne do zrobienia całej torebki od początku do końca, wliczając w to zamek, zapięcie, metalowe części czy paski skóry do rączek. Rzemieślnicy pracują nad trzema lub czterema torebkami jednocześnie - ten sam model ten sam kolor - i wszystko wykonywane jest ręcznie oprócz wszycia zamka i wewnętrznej kieszeni, które wszywane są maszynowo.
Do ręcznego szycia, rzemieślnicy używają klasycznego szwu siodłowego wprowadzonego przez Hermesa w 19 stuleciu: biorą dwie igły - na każdą nawleczona jest woskowana nić wystarczająco długa na cały szew - wsadzając jedną w jednym końcu a drugą w przeciwnym. Szwy są płaskie, a krawędzie  szlifowane i polerowane woskiem do momentu aż wyglądają jakby były uszyte z jednego kawałka skóry.

“Hardware” (zapięcia) dołączane są za pomocą metody zwaną “pearling”: mały gwóźdź wsadzany jest przez otwór w rogu tylnego zapięcia, na co nakładana jest skóra i przednia część zapięcia, wystający na grubość paznokcia gwóźdź zaokrągla się za pomocą młoteczka do momentu osiągnięcia efektu małej perełki. Jeżeli jest to zrobione prawidłowo, perełka będzie trzymąć dwa kawałki metalu na wieki. Torebka jest następnie wywracana na drugą stronę i prasowana w celu osiągnięcia pożądanego kształtu. “To tradycja rzemieślnicza,” mówi szef zakładów Lionel Prudhomme. “Kiedy ludzie mnie pytają co zmieniło się w czasie mojej 30-to letniej pracy w Hermes? Odpowiadam, że nic. Ludzie się zmieniają ale technika pozostaje taka sama.”
Co nieco zmieniło się w Hermesie od 74 lat w sposobie produkcji chust lecz niewiele. Pierwotnie Robert Dumas prowadził spotakania  projektantów Cerres Hermes - sławną 90 na 90 jedwabną chustę (nagrodę w naszym konkursie) - w biurze na piętrze butiku na Faubourg Saint-Honore gdzie obecnie znajduje się dział rękawiczek. Dziś “studio jedwabiu” znajduje się w końcu korytarza lecz zebrania prowadzone są przez Pierre-Alexis tak jak robił to jego dziadek i tak jak robił to jego ojciec. “Używamy wciąż tych samych ciężarków do przytrzymania szkiców projektów i wciąż oglądamy je rozłożone na podłodze, ponieważ mój dziadek zawsze powtarzał, że na chusty Hermesa należy patrzeć z wysokości ludzkiego wzrostu,” wyjaśnia podczas jednego z porannych zebrań. “Patrząc w dół z tej wysokości można dostrzec sens całej kompozycji, która jest siłą chust Hermesa.”
Pierre-Alexis dołączył do Hermesa w 1992 roku, po ukończeniu wydziału sztuki na Brown University. Pracował w zespole projektantów dla Saint Louis crystal i Puiforcat silver przez rok, zostając później szefem Hermesa na Hong Kong, Taiwan i Chiny. Po pięciu latach przeprowadził sie do Londynu i prowadził angielski oddział firmy. W roku 2002 został dyrektorem działu jedwabiu a 2005 z powodu przejścia na emeryturę jego ojca, mianowany dyrektorem artystycznym całego Hermesa. “Mój ojciec nigdy nie powiedział mi, że chciałby abym został dyrektorem artystycznym,” mówi Pierre-Alexis. “Musiałem o to walczyć i całą swoją pracą udowodnić, ze jestem tego wart.”
Kiedy poznasz Pierre-Alexis od razu zauważysz, że pomimo iż kocha swoją prace to czuje presję 174 letniej tradycji firmy. Nie jest tak prężny i błyskotliwy jak jego ojciec; raczej spokojny, rozważny z głębokim szacunkiem. “Kiedy pracujemy,” mówi z namysłem Pierre Alexis, “łączymi sie z tymi, których już nie ma, umarli. Pracowałem z moim ojcem, który umarł rok temu i gdy pracuje teraz ciągle go widzę, rozmawiam z nim nawet teraz gdy już odszedł.”
Pomimo tego iż Pierre-Alexis nadzoruje wszystkie projekty Hermesa jego ulubionym działem pozostaje dział produkcji szalików. Jest całkowicie zaangażowany w projekt każdej chusty - analizując szkice rozłożone na podłodze, oceniając kolory, balns i glębie i siłe obrazu. Zazwyczaj potrzeba kilku podejść aby otrzymnać właściwy projekt. “Znam swoich artystów, ich rękę, do czego są zdolni i jesteśmy tu po to aby im pomóc,” mówi dodając, “bardzo rzadko zdarza się , że projekt jest doskonały za pierwszym razem.”
Większość chust Hermesa projektowanych jest przez zatrudnionych przez firmę ilustratorów, ale ostatnio Pierre-Alexis odkrył artystę Antoine Tzapoff, którego obrazy przedstawiajace amerykańskich Indian szczerze podziwia. Pomimo, że Hermes żadko współpracuje z malarzami - używają oni zbyt wielu kolorów aby odwzorować ich obrazy na chustach - poprosił Tzapoffa aby zaprojektował jedną z nich. Tzapoff przedstawił wspaniały portret wojownika Apaczów. Pierre-Alexis zakochał się w obrazie, nazwanym “Cosmogonie Apache” i wysłał go do Lionu w celu przeniesienia go na chustę.

Kiedy obrazł dotarł do Marcel Gandit, 70-cio letnia firma grawerska należąca do Hermesa od 2004 roku, grawer o nazwisku Nadine Rabilloud, pracująca dla firmy od 33 lat, studiowała obraz przez dwa dni aby wymyślić jak przenieść rysunek na grawer. W końcu Nadine zidentyfikowała na obrazie 80 kolorów, i zmieniła go tak aby zawierał ich tylko 60 a następnie zmniejszyła tą ilość do 45 - maksymalną liczbę kolorów jaką można odwzorować na chuście. Tylko na samej twarzy wojownika występuje 15 kolorów.


Rabilloud przeniosła ręcznie obraz na plastikowy slajd wielkości 90 na 90 cm, używając pióra i tuszu indyjskiego podczas gdy dwaj pozostali artyści pracowali nad tłem i obramowaniem. Razem całemu trio zabrało 2000 godzin aby zrekonstruować obraz jako szkic.


Kiedy slajdy są już gotowe, każdy rzutowany jest na płachty poliestru rozciągniętego na metalowej ramie o wymiarach 90 na 90 centymetrów. W dawnych czasach używano jedwabnych ekranów rozciągniętych na drewnianej ramie a później zastąpiono je wykonanymi z nylonu takiego samego, którego używano do produkcji amerykańskich spadochronów w czasie Drugiej Wojny Światowej. Ekrany montuje się w automatycznych maszynach drukujących które zadrukowują jedwab rozciągnięty na stole o długości 150 metrów - najdłuższym na świecie stole pokrytym jedwabiem. Warstwa po warstwie nakładany jest kolor, każdy z osobna od najciemniejszego do najjaśniejszego. Każde przejście maszyny i nałożenie jednego koloru zajmuje od 15 do 20 minut - w zalęzności od ilości farby - więc wydrukowanie “Cosmogonie Apache,” z jego 45 kolorami zajmuje około 15 godzin. Maszyna drukująca w zakładach pracuje 24 godziny 5 dni w tygodniu.


Kiedy farba już wyschnie, chusty trafiają do łaźni parowej aby utrwalić kolor, prane kilkakrotnie aby nadać miękkość materiałowi, suszone i na końcu nakładany jest utrwalacz nadający połysk i chroniący barwy. Następnie chusty wysyłane są do warsztatu gdzie ręcznie się je obszywa. Hermes rocznie wprowadza 20 nowych wzorów: 10 na jesień-zimę i 10 na wiosnę-lato. Każdy z nich ma średnio od 8 do 10 kolorów. Obecnie cena za Carre Hermes to 385 dolarów. Kiedy chusty trafiają do butików trafiają do szklanych gablot, składane i rozkładane przez sprzedawcę za każdym razem gdy klient pragnie jedną zobaczyć i przymierzyć. To kolejna z tradycji, która jest częścią “kultury Hermes.”
Wracając do bitwy o Hermesa, LVMH podkreśla, że “nie ma zamiaru przejecia kontroli nad Hermesem, ani też nie szuka sposobu dostania się do rady nadzorczej” a sam Arnoult określił swoje posunięcia jako przyjazne. Vice prezes LVMH powiedział w lipcu WSJ: “podejście LVMH jest czysto pokojowe a Pan Arnoult nie zamierza przedstawiać oferty przejmującej Hermesa.” Szefowie Hermes bardzo sceptycznie podchodzą do tych zapewnień i nazywają Arnoult niechcianym agresorem. Pierre-Alexis powiedział WSJ, że nie aprobują zakupów Arnoult a jego wujek Prezes Hermesa Bertrand Puech powiedział francuskiemu dziennikowi La Figaro: “Z takimi przyjaciółmi kto potrzebuje wrogów?” 63 letni CEO Hermesa Patrick Thomas użył, w czasie marcowej konferencji prasowej, jeszcze bardziej dosadnej metafory mówiąc: “Gdy chcesz uwieść piękną kobietę, nie zaczynasz od gwałcenia jej od tyłu.”

The Autorite des marches financiers (AMF), franuski organ zajmujący się kontrolą transakcji na giełdzie, sprawdza czy skryte przejęcie tak dużej liczby udziałów przez LVMH było zgodne z prawem. We Francji  kiedy firma wykupi ponad 5 proc udziałów musi podać to do publicznej wiadomości. LVMH utrzymuje, że wszystkie transkacje dokonane zostały zgodnie z prawem i jest przekonana o pozytywnym wyniku wszczętego dochodzenia.
Jako środek obronny, Hermes umieścił 51 z 72 procent swoich akcji w spółce holdingowej, nie mającej prawa ich sprzedaży nikomu z zewnątrz. “To jasna wiadomośc dla Bernarda Arnoult, że bezcelowa jest próba przejęcia akcji ponieważ rodzina zrzekła się prawa ich sprzedaży.”
Jednak nie cała rodzina w pełni popiera to posunięcie. Nicolas Puech, kuzyn Jean Louis Dumas i brat Bertranda Puech i jednocześnie posiadacz największej ilości akcji powiedział jedenj z gazet w marcu, “główną niedogodnością w blokowaniu akcji w spółce holdingowej jest ograniczenie wpływu i kontroli nad firmą każdego udziałowca. Niezależność każdego z udziałowców to najlepszy sposób na zapewnienie jedności w dłuższej perspektywie.” Dodał on również iż nie widzi powodu dla którego Hermes I LVMH nie mogliby współpracować jeżeli tylko “miałoby to przynieść korzyść firmie zachowując jednocześnie jej niezależność.” W efekcie wycofał się z holdingu. “Nicolas nie ma zamiaru sprzedać żadnych akcji,” powiedział Thomas (doradca finansowy firmy), “a jeżeli by miał sprzedałby je rodzinie.”
Został złożony pozew wątpiący w legalność stworzonego przez Hermesa holdingu i franuski sąd powinien ogłosić decyzję 15 września. Thomas się nie martwi. “Ministerstwo stwierdziło, że nie widzi powodu dla którego Hermes nie mógł stworzyć holdingu a AMF to aprobowało,” powiedział. “Jesteśmy więcej niż pewnie, że wygramy tą sprawę.”
Oprócz tych prawnych posunięć, Thomas twierdzi, że LVMH ciągle “stara się namówić członków rodziny do sprzedaży akcji.” co Gode nazywa to “czystą fantazją.” Thomas dodaje: “ Oczym LVMH zapomniał to po pierwsze: rodzina jest protestancka a nie katolicka, a protestanci mają odmienne podejście do pieniędzy niż katolicy; a po drugie: rodzina jest zainteresowana w kontynowaniu prowadzenia tej firmy. Ostatnio słyszeliśmy plotki, że Arnoult zamierza złożyć ofertę przejęcia akcji, którą rodzinie ciężko będzie odrzucić. Rzecz polega na tym, że nawet jutro może złożyc ofertę zakupu akcji po 400 Euro” - dwukrotna wartość bieżącego kursu akcji - “i w moim przekonaniu nie kupi nawet jednej akcji od żadnego z członków rodziny. To nie jest kwestia pieniędzy. To kwestia rodzinnej dumy, dumy która trwa przez sześć pokoleń.” Gode również tą wypowiedź nazwał “czystą fantazją pozbawioną jakichkolwiek podstaw.” Thomas mówi z przekonaniem, “Ryzyko przejęcia przez Arnoult jest mniejsze niż zero. Za lat 30 może ale teraz - zero.”
“Hermes opiera sie na unikalnym modelu biznesowym, kompletnie odmiennym od LVMH - to właśnie dlatego te dwie firmy nie mogą się mieszać,” kontynuje. “To by zabiło Hermesa. Pozostała by marka, pozostała by nazwa ale Hermes by umarł.”
Powód jego zdaniem jest bardzo prosty: “Hermes is a human experience.”
Od siebie tylko dodam, że trudno niezgodzić mi się z ostatnim zdaniem jak również patrząc na wcześniejsze dokonania Arnoult trudno mi uwierzyć w jego pokojowe zamiary. Mam nadzieję, że Hermes wygra tą bitwę i z rynku nie zniknie ostatni twórca luksusowych przedmiotów, który prócz samych przedmiotów sprzedaje odrobinę kultury i wiekowej tradycji.

Comments

  1. Rewelacyjny art, dziekujemy! :) chcialam zostawic sobie druga czesc do porannej kawy ale nie umialam sie powstrzymac!
    Czy art nawiazuje do "Deluxe. How luxury lost its luster"? Czytalam kilka lat temu i niektore fakty wydawaly mi sie znajome.
    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  2. Kolejna masa uzytecznych, ciekawych informacji. Na przyklad od dawna wiedzialam, ze apaszki Hermes sa znakomitej jakosci, ale dopiero teraz wiem, ile pracy wklada sie w ich wykonanie i jak skomplikowany i zmudny jest to proces. Zastanawialam sie tez czasem, dlaczego trzeba niekiedy bardzo dlugo czekac na wykonanie torebki Birkin i artykul pieknie to wyjasnil, ze jest to spowodowane poszukiwaniem odpowiedniej jakosci skory.
    Czytajac o historii i tradycjach Hermes, staje sie jasne, dlaczego wlasciciele firmy tak bardzo obawiaja sie wchloniecia przez korporacyjnego giganta, jakim jest LVMH.
    Ewa Bytomska

    ReplyDelete
  3. To najlepszy blog na jakiego do tej pory trafiłam. Artykuł niesamowity... za co osobiście dziękuje.
    Pozdrawiam
    Kasia

    ReplyDelete
  4. super! bardzo dobry artykuł :) pozdrawiam

    ReplyDelete
  5. Jestem zachwycona blogiem, informacjami jakie można tu znaleźć, stylizacjami oraz tym w jaki sposób wszystko jest przedstawione. To zdecydowanie najlepszy polski "modowy" blog.
    Pozdrawiam serdecznie. K.W.

    ReplyDelete
  6. No cóż zawsze tak jest, że giganty skupują rodzinne firmy. Tak też było z polskim KRUKIEM, którego swego czasu przejęła VISTULA GROUP. Tak samo firma odzieżowa SIMPLE należy teraz do GINO ROSSI. Szkoda właśnie że przy takich przejęciach orientacja idzie wyłącznie na zysk i zatraca się rodzinną wieloletnią tradycję...

    ReplyDelete
  7. post rewelacja :)
    pozdrawiam
    Kaś

    ReplyDelete
  8. Widziałam kiedyś u Ciebie na blogu piękne malinowe mokasyny Diora. Czy mogłabyś zrobić im więcej zdjęć albo stworzyć z nimi jakąś stylizację? Byłabym baaaardzo wdzięczna ;)

    ReplyDelete
  9. jest juz taka stylizacja, z kombinezonem letnim w dziale moje stylizacje

    ReplyDelete
  10. bardzo ciekawa informacja, i dzięki takim właśnie informacjom można bardziej docenić te luksusowe wyroby, że ich cena rzeczywiście jest kosmicznie wysoka, ale nie jest to wyrób gówna wart,m że tak się wyrażę.

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular Posts